admin

Cały ten materializm Wodnika…

Ostatnie miesiące ujawniły, jak bardzo ludzkość zajęta jest prozą życia, zatopiona po uszy w materialnych problemach i rekwizytach tej nowej epoki Wodnika. Zamiast duchowości pojawił się transhumanizm oparty na nowych, zabójczych dla Ducha technologiach. Wmawia się ludziom, że to ich przyszłość, że wszystko można rozwiązać za pomocą nowych wynalazków, które stają się rewolucją naukową dla przyszłego człowieka nowej ery. Wrogowie ludzkości dzień po dniu zabijają w ludziach ich dusze, a oni nawet tego nie widzą. Chociaż są takie chwile, że coś przeczuwają zwłaszcza kładąc się spać.

W szpitalach chorzy są pooblepiani czujnikami aparatur, które mają za nich żyć, a większość lekarzy robi to, co im każe nadrzędność, bo inaczej pozbawią ich pracy. A więc przyszło nam żyć w czasach ostatecznych, które nie mogą skończyć się dobrze. Dzień po dniu samoloty na naszym niebie obsypują wszystko dookoła aluminium, barem i innymi toksykaliami abyśmy coraz bardziej chorowali, wytracając naszą wodzoną odporność. Te opryski mają głównie na celu pozbawienia za pomocą nanocząsteczek tych toksyn oślepienia nas intelektualnie, a przede wszystkim duchowo. Po to, abyśmy nie byli świadomi, jakie zbrodnie oni popełniają, ukrywając na przykład cudowną wiedzę, którą przekazał nam Nicola Tesla.  Tak, geoinżynieria  znajdująca się w łapach wrogów człowieczeństwa przetwarza nam świat znany i do 198or. bezpieczny. Ludzie umierają na potęgę, co widać na cmentarzach, ale o to właśnie im chodzi, bo dla nich jest przeludniony cały nasz glob, a zwłaszcza biały człowiek jest solą w oku określonej nacji.

Czy nie ma już ratunku? Czy ludzkość nie przebudzi się i wyzwoli z tego jarzma, w którym tkwi po uszy? Czy też do końca zrobią z nas zombie…

Obudzić w sobie Ducha może każdy, ale nie każdy jeszcze o nim pamięta zajęty oglądaniem monitorów swoich zabawek i zajęty w niewolniczym kieracie zarabiania na nie. Tak, ludzkość dała się po prostu udupić omamem kolorowego z pozoru życia. Wszystko w kredycie przerabiali Amerykanie, a dziś większość z nich to bezdomni, bo tak działa ten system. Może dopiero teraz dowiedzieli się nie mając już nic, że jest też inne, prawdziwsze życie nieniewolnika, a wolnego Ducha, bo śmietnik rzeczy przerósł już możliwości tej planety.

A przecież czas Wodnika, to czas wzrostu Ducha nad materią! Uzmysłowienie sobie jakie on może dawać możliwości, kiedy uruchamia się w sobie moc nad zmysłów, przecież układ nerwowy każdego z nas jest bardzo wyczulony i ma ogromną zdolność odróżniania tego, co wspiera życie, od tego, co je niszczy, a jednak… Miłość została zastąpiona wampiryzmem duchowym nowego człowieka zombie. Czystej miłości praktycznie już nie ma, tonie bez reszty w materialnym ścieku. Tak, wszyscy jesteśmy winni, bo pozwoliliśmy sobie na to niszczenie nadziei we własne dobro…  

Na zakończenie tego roku…

Zadzwoniła p. Bożena z Opola ze wspaniałą wiadomością. Polip, który dręczył ją w żuchwie kilka miesięcy zniknął po dwóch zabiegach u Marvina. Specjalnie zrobiła tomografię. Jakże dziwiła się jej lekarz, która z niedowierzaniem wypytywała ją o leki. Bożena nie wyjawiła swojej tajemnicy, bo teraz okazuje się, że wszelcy uzdrowiciele nie są mile widziani przez tych, którzy leczą całe życie i nie mogą oczywiście wyleczyć, gdyż inaczej skończyłyby się szybko ich źródła finansowania. Postawy ludzkie są tak różne, że nie sposób ich komentować. Niewiara się rozszerza, przynajmniej w Polsce, ale to już nie nasz problem…

Pani Wanda….

Miałam już nie pisać, ale zadzwoniła dziś pani Wanda, żeby mi powiedzieć, że po tamtym jednym zabiegu u Marvina zniknął jej guzik w piersi. Właśnie odebrała wynik USG. Jako jedyna z nielicznych osób powiadomiła mnie o tym fakcie, a ile byłych chorych nie? Nie mamy wglądu na dalsze życie osób nas odwiedzających, czasami tylko przysyłają innych, bo sami wyzdrowieli. Jednak muszę dać upust swojej i chyba Marvina goryczy, że przez 18 lat nikt o nim nie napisał, nikt publicznie nie pochwalił się swoim odzyskanym zdrowiem, tak, jakby to, co robił stawało się nie wiele znaczącym uzdrawianiem. A tyle się wypisuje o medycynie naturalnej (czyli ta akademicka jest nienaturalna, to oczywiste). Pan Zięba obecny na każdej witrynie, pokazuje siebie i swoje osiągnięcia. Jest Polakiem i może, my zaś jesteśmy w niszy, z którą oficjalne czynniki się nie liczą, choćby co druga osoba wychodziła z raka.

Może i być i taka sytuacja, że wkrótce przestaniemy w ogóle przyjmować, gdyż koszty utrzymania przewyższają dochody. Marvin coraz częściej jest poza Polską, aż któregoś miesiąca w ogóle już tu nie wróci. Bardzo blisko jesteśmy tego miesiąca… Cierpliwość ma swoje granice. Nie ma więcej takich osób jak pani Wanda i ta sytuacja może wkrótce zaważyć. Polaków ubywa w zastraszającym tempie, ale nadal nie wierzą w siebie i w medycynę wibracyjną, a więc sami na siebie wydają wyroki. Takie oto mam podsumowanie tych 18 lat współpracy z Marvinem, który udowodnił, że uzdrawianie duchowe ma sens i wielką wartość, szkoda tylko, że dla tak nie licznych Polaków.

Acha, zapomniałabym o panu, któremu po trzech zabiegach zniknął guz w mózgu, przerzut na płucach, a teraz jeszcze liczy, że Marvin wyleczy mu prostatę. Ma on 80 lat…

Nadchodzi Czas na Duchowość…

Już dawno nic nie pisałam, bo Marvin ciągle za granicą. Gdyby nie te jego wyjazdy, to mielibyśmy naprawdę trudno. Tam go doceniają, wiedzą, że materią się nie uzdrowią. Oddają majątki za moc przeżycia chociaż jednego roku więcej… Ktoś, komu przeznaczenie wyznaczyło już datę przejścia nie kupi za swój cały, zgromadzony przez życie majątek ani dnia dłużej na tej planecie. A i nasza Ziemia też zaczyna się przeistaczać, podwyższający się jej rezonans jest tego dowodem.

A u nas? Z tych tysięcy ludzi uzdrawianych przez lata pozostała tylko nie wielka garstka osób, które od czasu do czasu nas odwiedzają i przysyłają swoich przyjaciół. Ostatnio po kilku latach odwiedziła nas P. Lilliana z Konstancina, której Marvin po dwóch zabiegach spowodował zrośnięcie się ręki złamanej w kilku miejscach i parę innych osób. Jednak to za mało, żeby żyć, dlatego teraz Marvina więcej poza Polską, gdyż ludzie tutaj zrobili się pazerni na materializm, nie wierzący w moc energii, szkoda słów. Dlatego tym bardziej cenne są takie odwiedziny ludzi przychodzących do Marvina, którzy mają w swych wnętrzach potrzebę uzdrowienia swojego życia. Bo w zawrotnym tempie nadchodzi czas, gdy tylko duchowość i dobra energia będzie najważniejsza w życiu, które spiralnie wznosi się coraz na wyższe wibracje i nie ma od tego odwrotu. To jest chyba już ostatni dzwonek, aby móc się podnieść na wyższe stany świadomości. Choroby mają  niski współczynnik częstotliwości drgań, przez co człowiek nie jest w stanie odczuwać niczego poza bólem ciała i duszy. Nikt nie wie, że można się uzdrowić samemu, ale do tego potrzebna jest i siła ducha i wielka wiara w moc Energii Wszechświata, w którym panuje niezwykła Harmonia.

Być może jest to mój ostatni wpis na tym blogu. I nie ważne czy ktoś go czyta czy nie… To takie swoiste pożegnanie, bo nie ma pewności, jak się potoczą teraz nasze losy globalnie. DBAJMY BARDZIEJ O WŁASNE SERCA I DUSZE, BO ONE SĄ Z NAMI NA ZAWSZE.

Szok! Ponad milion złotych koszt za granicą leczenia usuniętego glejaka!!!!

Dzisiaj krótko, bo nawet nie mam siły pisać o tym, co dzieje się na tym świecie. W wiadomościach pokazano dziecko, któremu wycięto guz, który miał być rzekomo guzem złośliwym (!). Skąd ta ich pewność, że u dziecka może być złośliwy guz? Ano stąd, że jest okazja naciągać ludzi na zbiórkę niewyobrażalnie  ogromnych pieniędzy na rzekome powstrzymanie u małego dziecka nawrotu powstawania guza na mózgu(!) Jeśli jeden usunięto, to znaczy, że go już nie ma i jedyne co trzeba zrobić to zadbanie o wzmacnianie immunologii dziecka wszelkimi sposobami, przede wszystkim energią, bo tak małe dziecko dlatego zachorowało, bo ma ją mocno uszkodzoną. Prawdopodobnie stało się to zaraz po porodzie. Brak mi słów aby określić to, co się dzieje w dzisiejszym świecie. To na pewno jest szczyt głupoty i szczyt złodziejstwa zarazem!!!

My mieliśmy takiego chłopczyka przed laty, nawet jest jego zdjęcie w galerii. Rodzice przyjeżdżali z nim wiele razy spoza Warszawy. Chłopczyk nie chodził, nie mówił, był roślinką, ale rodzice nie tracili nadziei i po każdym zabiegu u Marvina widzieli małe postępy u swojego synka. Po roku przestali przyjeżdżać i kontakt się urwał. Ale po jakimś czasie mieliśmy niespodziankę. Przyjechali ponownie. Nie wierzyłam własnym oczom, kiedy zobaczyłam chłopczyka w progu stojącego na własnych nogach… Uśmiechał się i sepleniąc lekko powiedział nam <dzień dobry>. Rodzice przyjechali z nim ponad 100km żeby tylko pokazać dziecko, które Marvin uzdrowił. Gdyby posłuchali tzw. lekarzy i zadecydowali aby dawać mu dawki chemii, dziecka już by na tym świecie nie było! A teraz o pieniądzach… Na tamten czas rodzice płacili wizyty po 50zł. Było ich może z 10, może więcej… Teraz konkluzję pozostawiam czytającym ten tekst.

Jak działa terapia dotykowa

„Zmysł dotyku jest najbardziej intymną formą komórkowej komunikacji jakiej można doświadczyć… Akt dotykania jest aktem poznawania. Skóra, największy organ ciała, jest pochodną żywiołu powietrza. Powietrze związane ze zmysłem dotyku pozwala na zaistnienie przestrzeni i ruchu. Skóra jest wrażliwa zarówno na to, co fizyczne jak i energetyczne. Wyciągamy dłoń, aby poznawać, odkrywać. Jednak zmysł dotyku może być wyrażony na wiele sposobów. Rozumiemy go lepiej, kiedy zagłębiamy się w swoją ekspresję i jego doświadczenie. Skórę traktujemy jako granicę, która nas określa, ale jest to powierzchnia, która w rzeczywistości pozwala nam kontaktować się z bardziej subtelnymi wymiarami. Ona nie jest oddzielona od całej reszty. Jest pomostem pomiędzy wszystkim.

Częściowym powodem, dla którego doświadczamy bycia człowiekiem jest poznawanie różnych zmysłów. One są częścią naszej ścieżki przypominania. W momencie oddzielenia od Boskiej Esencji, znanej również jako całkowita JEDNOść wszystkiego, co istnieje, pojawia się poczucie odłączenia od świadomej zdolności telepatii i empatii. Dlatego dotyk jest najwspanialszą transmisją ducha i świadomości oraz zostaje przekazany jako energia, niezależnie od tego, czy zachodzi fizyczne odczucie dotyku czy nie. W istocie zawsze jesteś w kontakcie (ang. gra słów – w kontakcie – in touch – dosłownie – w dotyku). Oddech jest splotem dotyku i powietrza. Oddychanie wykonywane świadomie i jako technika jest duchową ścieżką prowadzącą do pełnej integracji wszystkich poziomów. Oddech pozwala na kontakt widzialnego z niewidzialnym, które są jednością.

Przyjemność jest boskim prawem każdej istoty. Dotyk jest zmysłem, który pomaga ci mieć stały dostęp do tego uczucia. Przyjemność wyzwala wyższą wibrację, pozwalając, aby dotyk integrował uczucia przyjemności, radości, ekstazy i miłości, nieustannie wpisując je w świadomość.  To zaś daje podstawę do kreowania przyjemności w życiowych doświadczeniach….

Komunikaty pojawiają się zawsze – to ty blokujesz się przed tym, żeby w pełni być ich świadomym z powodu własnych barier. Nie „dotykając” danej wiadomości i nie pozwalając, aby ona cię „dotknęła”, uniemożliwiasz jej wejście do ciała, gdzie może zostać rozpoznana jako to, czym jest naprawdę i gdzie w tobie pojawi się jej oddźwięk.

W tym przypadku bardzo ważny jest czakram serca. To tu mieści się esencja twojej zdolności kochania  i miłości. Jeśli rozpoznasz  i poczujesz tę energię w sobie, będziesz ją widział we wszystkim na zewnątrz. Będziesz dotykał wszystkiego energią otwartej serdeczności . Wszelkie rzeczy ożywione i nieożywione składają się z energii. Serce ma nieskończoną zdolność kochania i współodczuwania. Z natury wie, że jest Jednym ze wszystkim. Musisz się po prostu przebudzić na jego esencję. Jedyne czego potrzebujesz to wzrastać w miłości…Poprzez dotyk łączysz się z Nią ponownie oraz z częścią siebie we wszystkim. …”

„Rozmowy z Wszechświatem”

Simran  Singh

Operacje bezkrwawe – temat newralgiczny nie tylko dla ludzi chorych.

qiOd jakiegoś już dłuższego czasu ta umiejętność stała się kością niezgody wśród Filipińczyków. Ci bowiem uzdrowiciele, którzy nie mają daru ich robienia sieją zawiść i ferment pośród nie wiele rozumiejących tych zawiłości ludzi. Czym jest ta umiejętność? Czy tylko pokazywaniem, że można usunąć w taki sposób, właśnie krwawy, a nie bezkrwawy ( nazwa raczej nietrafna, bo bezkrwawe są właśnie operacje fantomowe) guza czy też inny problem? Otóż nie, nie można, ale taki sposób działa na wyobraźnię i system immunologiczny człowieka szybciej aniżeli ta niewidzialna operacja bezkrwawa. Chory człowiek musi mieć wrażenie, że naprawdę odbyło się coś ważnego, coś, co doprowadzi go do zdrowia. Takie właśnie operacje nauczył się od Filipińczyków dawno temu Brazylijczyk Jan od Boga, który wiedział, jak wykorzystać taki sposób uzdrawiania. U niego krew leje się często toteż i pacjentów mu przybywa z różnych stron świata, bo marketing ma opanowany do perfekcji. Od czego to zależy? Czy tylko od widowiskowego usuwania np. kamieni z woreczka bądź nerek? Nie, nie tylko, ale przede wszystkim od spektakularnych pokazów przed całym audytorium widzów i dziennikarzy. Gdyby chciał on to robić intymnie, kameralnie w swoim gabinecie bez błysków fleszy, jak czynią to zwykli uzdrowiciele, to nie miał by takiej popularności, a przecież reklama jest tu najważniejszą. Oczywiście chodzi tu również i o efekt uzdrowienia, a ten przebiega szybciej, bo jest pod presją szerokiej widowni i wielkiego autorytetu, jaki przez te lata wyrobił sobie ten inteligentny Brazylijczyk. Żaden Filipińczyk (pomijam to oszołomów, bo takich tam też nie brakuje) nie ośmieliłby się na takie pokazy. A nie, przepraszam był jeden, prawzór wszystkich działających w Polsce, nie żyjący już  Jose Segundo. On też był dobrym biznesmenem, który umiał się dobrze sprzedać, ale skończył marnie, bo  został zastrzelony przez swojego krajana. Tak, zawiść i brak pokory często idą w parze.

Wszystkie te zawiłości poznawałam i tu, u nas w Polsce i na Filipinach, gdzie nawet kierowca taksówki podawał się za uzdrowiciela. Cóż biznes jak każdy inny twierdzili ci, których samo uzdrawianie nie wiele obchodziło, bo najważniejsze były pieniądze. Jako dziennikarka nie wiele mnie te ich animozje obchodziły dopóty, dopóki nie poznałam skromnego Marvina, czującego i myślącego podobnie jak ja. I tak, jak on uważałam, że uczciwość i prawda jest w życiu najważniejsza. Chyba musimy pochodzić z tej samej planety, bo do tej pory kierujemy się tymi samymi zasadami lecz niestety często jesteśmy wykorzystywani przez osoby sprytne, pozbawione skrupułów. Na szczęście ci ludzie, którzy zawierzyli i przeznaczenie dało im taką szansę są dowodem na prawdziwą moc Marvina, gdyż jego wiara i zawierzenie Jezusowi są niezmienne.

 

Polaryzacja naszego ciała

Organizm ludzki, podobnie jak każdy inny żywy organizm w wyniku zachodzących w nim procesów fizykochemicznych wytwarza określony potencjał energetyczny, który na zasadzie sprzężenia zwrotnego sam wspomaga z kolei te reakcje. Nasze ciało to niezwykle skomplikowana siłownia z niezliczonymi rozdzielniami, zwrotnicami i bezpiecznikami. Każda jego komórka znajduje się pod pewnym napięciem i wytwarza swoje pole magnetyczne, czyli jest spolaryzowana.

Pole magnetyczne miliardów komórek naszego ciała sumując się, powoduje polaryzację całego organizmu – granica przebiega wzdłuż kręgosłupa. Biegunowość tej polaryzacji jest uzależniona od płci. Męska polaryzacja to + po prawej stronie ciała, a – po lewej . Żeńska natomiast jest odwrotna. Jednak jak wiadomo, od każdej reguły zdarzają się wyjątki. Polaryzacja nie musi być stała, w pewnych sytuacjach może się zmieniać na odwrotną lub jednobiegunową, co nie jest wcale rzadkim zjawiskiem. Zmiana może nastąpić w wyniku silnego stresu, wypadku, uderzenia, czyli gwałtownego wzrostu napięcia psychicznego i dotkliwego bólu w konkretnym miejscu. W „podstacji” energetyzującej w tym miejscu „przepalają się wówczas bezpieczniki” i następuje blokada przepływu energii, czyli tzw. krótkie spięcie.

Nasze ciało to maszyna elektryczna pracująca na ciekłym kwarcu. Wypełnia je skomplikowana sieć przezroczystych kanalików, którymi przepływają bioprądy. Cała ta sieć energetyczna posiada punkty kontrolne, które czuwają nad prawidłowością przepływu i działają jak bezpieczniki z ciekłego kwarcu. W większości przypadków są to znane powszechnie punkty akupunkturowe i akupresurowe.

W sytuacjach awaryjnych następuje skokowy wzrost napięcia bioprądu w odpowiednim obwodzie, wtedy stosowne bezpieczniki przerywają przepływ energii, a ciekły kwarc przechodzi w postać mikroskopijnych kryształków. Nawet niewielki nacisk na taki punkt powoduje charakterystyczny ból, gdyż kryształki kłuj nasze tkanki… Po zabiegu specjalnego energetycznego masażu ból ustępuje i przepływ energii zostaje wznowiony. Skrystalizowany ciekły kwarc wchłania się do krwi i jest wydalany z moczem lub odkłada się w organizmie (kamica) i zalega w stawach, wzmagając bóle reumatyczne.

Poważniejsze awarie systemu energetycznego organizmu mogą spowodować centralną blokadę i zmianę polaryzacji na przeciwną, a nawet na jednobiegunową – dodatnią lub ujemną. Człowiek z jednorodną polaryzacją jest podatny na wszelkie choroby, robi się apatyczny, często popada w depresję, a jego organizm zaczyna szwankować.

Osoba z odwróconą polaryzacją  zwykle nie odczuwa żadnych dolegliwości i może przeżyć całe życie nic o tym nie wiedząc. Fakt ten nakłada na organizm tylko jedno może spłodzić potomstwa. Przywracanie prawidłowej polaryzacji może być obok innych istotnym czynnikiem w leczeniu bezpłodności.

Jail Kubacka

Lecznicza potęga myśli

562383_356328421095581_1016346402_n

STARZENIE SIĘ JEST NIEPOTRZEBNE!

Utrata mięśni, przybieranie na wadze, pojawianie się zmarszczek i siwizny, miażdżyca i pogorszenie się pamięci, nietrzymanie moczu i trudności z poruszaniem się – to wszystko jest nam do niczego niepotrzebne!!!!

I tutaj za wszystko, no prawie wszystko jest odpowiedzialny niedobór hormonów. A tym zajmuje się medycyna anty aging i medycyna wibracyjna, której poprzednia nazwa – duchowe uzdrawianie nie wiele już dziś znaczy dla współczesnych ludzi. Tak więc medycyna wibracyjna również, a może przede wszystkim przedłuża życie w zdrowiu!

Każdy człowiek będący na takim zabiegu to czuje, gdyż wychodzi po nim lekko oszołomiony, naładowany energią, która rewitalizuje jego wszystkie komórki. To dlatego po zabiegu healingu człowiek wygląda o wiele młodziej, bo następuje wyciszenie i złagodzenie wszelkich niepewności świadomości, co do jego stanu zdrowia. Wszystko jest możliwe zaczyna działać pozytywnie prawie od tego samego momentu. Odciążenie psychiki, a przede wszystkim ducha od codziennych utarczek z bolesnością własnego ciała i pogrążenie się w błogim stanie nieodczuwania go jest błogosławieństwem, jakiego nigdy by się nie spodziewał, że może go ogarnąć. Bardzo często taka osoba siada potem na kanapie i przez najbliższą chwilę nic nie mówi…Przeżywa ciągle jeszcze ten stan, który jej się przytrafił. Nie spodziewała się bowiem aż takiej reakcji, myśląc, że to może miał być zwykły masaż…

NIC CI NIE JEST, TO WSZYSTKO TKWI W TWOJEJ GŁOWIE! Chciałoby się często powiedzieć, ale trudniej w to uwierzyć. Bo przecież nie tylko stresy budują choroby. Są i takie, których predyspozycje są nam przypisane genowo.  Ale i z takimi energia healera może sobie często poradzić, bo przecież nic nie jest nieodwracalne! Można sobie robić różne przeszczepy i przedłużać życie, ale nie da się przeszczepić duszy, która zbiera z podświadomości wszystkie „pozamiatane pod dywan” przeżycia nie zawsze szczęśliwe. Aby się z nimi uporać należy stanąć przed nimi „twarzą w twarz” i uzmysłowić sobie przyczynę choroby i takiego, a nie lepszego wyglądu. PRZECIEŻ DUSZA SIĘ NIE STARZEJE! PO ŚMIERCI Z CIAŁA WYCHODZI UBRANA W ASTRAL PIĘKNY I WIECZNIE MŁODY.

Dlaczego więc nie uczynić tego samego z ciałem? Oczywiście w o wiele mniejszej skali, gdyż materia od zawsze podlega prawom utleniania się w przyśpieszonym tempie, ale o ile to możliwe dać sobie szansę na duchową kąpiel, która poprzez działanie energii dostarcza w puste przestrzenie atomowe komórek nowe kody informacyjne. I tak, jak twierdził Bruce Lipton podarować sobie odświeżony fantom na kolejne lata  ziemskie….

 

12231260_1649141211991863_1313712169_n

Niewdzięczna praca healera…

I co z tego, że kolejna osoba, która odważyła się przyjść po „ostatnią deskę ratunku” otrzymała pomoc i konkretny rezultat ku kolejnemu zdziwieniu lekarzy, skoro takich „odważnych” jest oraz mniej. Czasami lepiej mieć normalne, przyziemne zajęcie i nie martwić się ani odpowiedzialnością za cudze życie ani jego problemami, gdyż są one niewspółmierne do przełożenia na egzystencję uzdrowiciela, który przecież też musi z czegoś żyć, opłacić daleką podróż i wszelkie koszty związane z pobytem w innej rzeczywistości.

Dlatego z obrzydzeniem czasami oglądam te wszystkie tłuste spasione brzuszyska klerykałów, powołujących się na duchowość, którzy bez żadnej odpowiedzialności za słowa egzystują w dobrobycie kompletnie na nie zasłużywszy…

Z pogardą spoglądam na limuzyny ważnych profesorów, którzy na dzień dobry biorą tyle za wypisanie recepty czegoś tam, co i tak nie pomoże, podczas, gdy uzdrowiciel musi się solidnie napracować aby uzdrowić jednego „odważnego” człowieka, który mu zaufał. Niesprawiedliwe? Gdyby ktoś zapytał Marvina, czy chciałby to robić, co robi od ponad 30 lat, on odpowiedziałby nie, już nie. Żałuje, że nie został muzykiem, ale tamte lata młodości ciężkie i biedne nie dawały mu wyboru.

Ludzie są zmienni i pełni egoizmu i przykro żyć z przeświadczeniem, że trzeba tkwić w ich uzdrawianiu aż do końca ostatniego „odważnego”. Czasami, bardzo rzadko dowiadujemy się o czyimś wyzdrowieniu, tak przy okazji osoby poleconej, która wspomni kogoś, kogo my już nie pamiętamy. Miłe zaskoczenie, ale i zawód, dlaczego ta osoba sama nie zadzwoniła i nie poinformowała nas aby Marvin miał chociaż tę namiastkę nagrody, że jego energia dała komuś nadzieję i ta nadzieja w pełni się zrealizowała.

Totalne lekceważenie. I tak na dobrą sprawę to Marvina mogło by już w Polsce dawno nie być i po 17 latach pobytu w tym naszym „kochanym” kraju nikogo to nie obchodzi. Cóż każdy z nas jest tylko pionkiem egzystującym na jakimś wybranym przez siebie planie i przez to innych też traktujemy instrumentalnie… Tylko, że ludzie ducha pionkami na pewno nie są…

12745551_1722685677975435_2455742036200011579_n