Jak działa terapia dotykowa

„Zmysł dotyku jest najbardziej intymną formą komórkowej komunikacji jakiej można doświadczyć… Akt dotykania jest aktem poznawania. Skóra, największy organ ciała, jest pochodną żywiołu powietrza. Powietrze związane ze zmysłem dotyku pozwala na zaistnienie przestrzeni i ruchu. Skóra jest wrażliwa zarówno na to, co fizyczne jak i energetyczne. Wyciągamy dłoń, aby poznawać, odkrywać. Jednak zmysł dotyku może być wyrażony na wiele sposobów. Rozumiemy go lepiej, kiedy zagłębiamy się w swoją ekspresję i jego doświadczenie. Skórę traktujemy jako granicę, która nas określa, ale jest to powierzchnia, która w rzeczywistości pozwala nam kontaktować się z bardziej subtelnymi wymiarami. Ona nie jest oddzielona od całej reszty. Jest pomostem pomiędzy wszystkim.

Częściowym powodem, dla którego doświadczamy bycia człowiekiem jest poznawanie różnych zmysłów. One są częścią naszej ścieżki przypominania. W momencie oddzielenia od Boskiej Esencji, znanej również jako całkowita JEDNOść wszystkiego, co istnieje, pojawia się poczucie odłączenia od świadomej zdolności telepatii i empatii. Dlatego dotyk jest najwspanialszą transmisją ducha i świadomości oraz zostaje przekazany jako energia, niezależnie od tego, czy zachodzi fizyczne odczucie dotyku czy nie. W istocie zawsze jesteś w kontakcie (ang. gra słów – w kontakcie – in touch – dosłownie – w dotyku). Oddech jest splotem dotyku i powietrza. Oddychanie wykonywane świadomie i jako technika jest duchową ścieżką prowadzącą do pełnej integracji wszystkich poziomów. Oddech pozwala na kontakt widzialnego z niewidzialnym, które są jednością.

Przyjemność jest boskim prawem każdej istoty. Dotyk jest zmysłem, który pomaga ci mieć stały dostęp do tego uczucia. Przyjemność wyzwala wyższą wibrację, pozwalając, aby dotyk integrował uczucia przyjemności, radości, ekstazy i miłości, nieustannie wpisując je w świadomość.  To zaś daje podstawę do kreowania przyjemności w życiowych doświadczeniach….

Komunikaty pojawiają się zawsze – to ty blokujesz się przed tym, żeby w pełni być ich świadomym z powodu własnych barier. Nie „dotykając” danej wiadomości i nie pozwalając, aby ona cię „dotknęła”, uniemożliwiasz jej wejście do ciała, gdzie może zostać rozpoznana jako to, czym jest naprawdę i gdzie w tobie pojawi się jej oddźwięk.

W tym przypadku bardzo ważny jest czakram serca. To tu mieści się esencja twojej zdolności kochania  i miłości. Jeśli rozpoznasz  i poczujesz tę energię w sobie, będziesz ją widział we wszystkim na zewnątrz. Będziesz dotykał wszystkiego energią otwartej serdeczności . Wszelkie rzeczy ożywione i nieożywione składają się z energii. Serce ma nieskończoną zdolność kochania i współodczuwania. Z natury wie, że jest Jednym ze wszystkim. Musisz się po prostu przebudzić na jego esencję. Jedyne czego potrzebujesz to wzrastać w miłości…Poprzez dotyk łączysz się z Nią ponownie oraz z częścią siebie we wszystkim. …”

„Rozmowy z Wszechświatem”

Simran  Singh

Operacje bezkrwawe – temat newralgiczny nie tylko dla ludzi chorych.

qiOd jakiegoś już dłuższego czasu ta umiejętność stała się kością niezgody wśród Filipińczyków. Ci bowiem uzdrowiciele, którzy nie mają daru ich robienia sieją zawiść i ferment pośród nie wiele rozumiejących tych zawiłości ludzi. Czym jest ta umiejętność? Czy tylko pokazywaniem, że można usunąć w taki sposób, właśnie krwawy, a nie bezkrwawy ( nazwa raczej nietrafna, bo bezkrwawe są właśnie operacje fantomowe) guza czy też inny problem? Otóż nie, nie można, ale taki sposób działa na wyobraźnię i system immunologiczny człowieka szybciej aniżeli ta niewidzialna operacja bezkrwawa. Chory człowiek musi mieć wrażenie, że naprawdę odbyło się coś ważnego, coś, co doprowadzi go do zdrowia. Takie właśnie operacje nauczył się od Filipińczyków dawno temu Brazylijczyk Jan od Boga, który wiedział, jak wykorzystać taki sposób uzdrawiania. U niego krew leje się często toteż i pacjentów mu przybywa z różnych stron świata, bo marketing ma opanowany do perfekcji. Od czego to zależy? Czy tylko od widowiskowego usuwania np. kamieni z woreczka bądź nerek? Nie, nie tylko, ale przede wszystkim od spektakularnych pokazów przed całym audytorium widzów i dziennikarzy. Gdyby chciał on to robić intymnie, kameralnie w swoim gabinecie bez błysków fleszy, jak czynią to zwykli uzdrowiciele, to nie miał by takiej popularności, a przecież reklama jest tu najważniejszą. Oczywiście chodzi tu również i o efekt uzdrowienia, a ten przebiega szybciej, bo jest pod presją szerokiej widowni i wielkiego autorytetu, jaki przez te lata wyrobił sobie ten inteligentny Brazylijczyk. Żaden Filipińczyk (pomijam to oszołomów, bo takich tam też nie brakuje) nie ośmieliłby się na takie pokazy. A nie, przepraszam był jeden, prawzór wszystkich działających w Polsce, nie żyjący już  Jose Segundo. On też był dobrym biznesmenem, który umiał się dobrze sprzedać, ale skończył marnie, bo  został zastrzelony przez swojego krajana. Tak, zawiść i brak pokory często idą w parze.

Wszystkie te zawiłości poznawałam i tu, u nas w Polsce i na Filipinach, gdzie nawet kierowca taksówki podawał się za uzdrowiciela. Cóż biznes jak każdy inny twierdzili ci, których samo uzdrawianie nie wiele obchodziło, bo najważniejsze były pieniądze. Jako dziennikarka nie wiele mnie te ich animozje obchodziły dopóty, dopóki nie poznałam skromnego Marvina, czującego i myślącego podobnie jak ja. I tak, jak on uważałam, że uczciwość i prawda jest w życiu najważniejsza. Chyba musimy pochodzić z tej samej planety, bo do tej pory kierujemy się tymi samymi zasadami lecz niestety często jesteśmy wykorzystywani przez osoby sprytne, pozbawione skrupułów. Na szczęście ci ludzie, którzy zawierzyli i przeznaczenie dało im taką szansę są dowodem na prawdziwą moc Marvina, gdyż jego wiara i zawierzenie Jezusowi są niezmienne.

 

Polaryzacja naszego ciała

Organizm ludzki, podobnie jak każdy inny żywy organizm w wyniku zachodzących w nim procesów fizykochemicznych wytwarza określony potencjał energetyczny, który na zasadzie sprzężenia zwrotnego sam wspomaga z kolei te reakcje. Nasze ciało to niezwykle skomplikowana siłownia z niezliczonymi rozdzielniami, zwrotnicami i bezpiecznikami. Każda jego komórka znajduje się pod pewnym napięciem i wytwarza swoje pole magnetyczne, czyli jest spolaryzowana.

Pole magnetyczne miliardów komórek naszego ciała sumując się, powoduje polaryzację całego organizmu – granica przebiega wzdłuż kręgosłupa. Biegunowość tej polaryzacji jest uzależniona od płci. Męska polaryzacja to + po prawej stronie ciała, a – po lewej . Żeńska natomiast jest odwrotna. Jednak jak wiadomo, od każdej reguły zdarzają się wyjątki. Polaryzacja nie musi być stała, w pewnych sytuacjach może się zmieniać na odwrotną lub jednobiegunową, co nie jest wcale rzadkim zjawiskiem. Zmiana może nastąpić w wyniku silnego stresu, wypadku, uderzenia, czyli gwałtownego wzrostu napięcia psychicznego i dotkliwego bólu w konkretnym miejscu. W „podstacji” energetyzującej w tym miejscu „przepalają się wówczas bezpieczniki” i następuje blokada przepływu energii, czyli tzw. krótkie spięcie.

Nasze ciało to maszyna elektryczna pracująca na ciekłym kwarcu. Wypełnia je skomplikowana sieć przezroczystych kanalików, którymi przepływają bioprądy. Cała ta sieć energetyczna posiada punkty kontrolne, które czuwają nad prawidłowością przepływu i działają jak bezpieczniki z ciekłego kwarcu. W większości przypadków są to znane powszechnie punkty akupunkturowe i akupresurowe.

W sytuacjach awaryjnych następuje skokowy wzrost napięcia bioprądu w odpowiednim obwodzie, wtedy stosowne bezpieczniki przerywają przepływ energii, a ciekły kwarc przechodzi w postać mikroskopijnych kryształków. Nawet niewielki nacisk na taki punkt powoduje charakterystyczny ból, gdyż kryształki kłuj nasze tkanki… Po zabiegu specjalnego energetycznego masażu ból ustępuje i przepływ energii zostaje wznowiony. Skrystalizowany ciekły kwarc wchłania się do krwi i jest wydalany z moczem lub odkłada się w organizmie (kamica) i zalega w stawach, wzmagając bóle reumatyczne.

Poważniejsze awarie systemu energetycznego organizmu mogą spowodować centralną blokadę i zmianę polaryzacji na przeciwną, a nawet na jednobiegunową – dodatnią lub ujemną. Człowiek z jednorodną polaryzacją jest podatny na wszelkie choroby, robi się apatyczny, często popada w depresję, a jego organizm zaczyna szwankować.

Osoba z odwróconą polaryzacją  zwykle nie odczuwa żadnych dolegliwości i może przeżyć całe życie nic o tym nie wiedząc. Fakt ten nakłada na organizm tylko jedno może spłodzić potomstwa. Przywracanie prawidłowej polaryzacji może być obok innych istotnym czynnikiem w leczeniu bezpłodności.

Jail Kubacka

Lecznicza potęga myśli

562383_356328421095581_1016346402_n

STARZENIE SIĘ JEST NIEPOTRZEBNE!

Utrata mięśni, przybieranie na wadze, pojawianie się zmarszczek i siwizny, miażdżyca i pogorszenie się pamięci, nietrzymanie moczu i trudności z poruszaniem się – to wszystko jest nam do niczego niepotrzebne!!!!

I tutaj za wszystko, no prawie wszystko jest odpowiedzialny niedobór hormonów. A tym zajmuje się medycyna anty aging i medycyna wibracyjna, której poprzednia nazwa – duchowe uzdrawianie nie wiele już dziś znaczy dla współczesnych ludzi. Tak więc medycyna wibracyjna również, a może przede wszystkim przedłuża życie w zdrowiu!

Każdy człowiek będący na takim zabiegu to czuje, gdyż wychodzi po nim lekko oszołomiony, naładowany energią, która rewitalizuje jego wszystkie komórki. To dlatego po zabiegu healingu człowiek wygląda o wiele młodziej, bo następuje wyciszenie i złagodzenie wszelkich niepewności świadomości, co do jego stanu zdrowia. Wszystko jest możliwe zaczyna działać pozytywnie prawie od tego samego momentu. Odciążenie psychiki, a przede wszystkim ducha od codziennych utarczek z bolesnością własnego ciała i pogrążenie się w błogim stanie nieodczuwania go jest błogosławieństwem, jakiego nigdy by się nie spodziewał, że może go ogarnąć. Bardzo często taka osoba siada potem na kanapie i przez najbliższą chwilę nic nie mówi…Przeżywa ciągle jeszcze ten stan, który jej się przytrafił. Nie spodziewała się bowiem aż takiej reakcji, myśląc, że to może miał być zwykły masaż…

NIC CI NIE JEST, TO WSZYSTKO TKWI W TWOJEJ GŁOWIE! Chciałoby się często powiedzieć, ale trudniej w to uwierzyć. Bo przecież nie tylko stresy budują choroby. Są i takie, których predyspozycje są nam przypisane genowo.  Ale i z takimi energia healera może sobie często poradzić, bo przecież nic nie jest nieodwracalne! Można sobie robić różne przeszczepy i przedłużać życie, ale nie da się przeszczepić duszy, która zbiera z podświadomości wszystkie „pozamiatane pod dywan” przeżycia nie zawsze szczęśliwe. Aby się z nimi uporać należy stanąć przed nimi „twarzą w twarz” i uzmysłowić sobie przyczynę choroby i takiego, a nie lepszego wyglądu. PRZECIEŻ DUSZA SIĘ NIE STARZEJE! PO ŚMIERCI Z CIAŁA WYCHODZI UBRANA W ASTRAL PIĘKNY I WIECZNIE MŁODY.

Dlaczego więc nie uczynić tego samego z ciałem? Oczywiście w o wiele mniejszej skali, gdyż materia od zawsze podlega prawom utleniania się w przyśpieszonym tempie, ale o ile to możliwe dać sobie szansę na duchową kąpiel, która poprzez działanie energii dostarcza w puste przestrzenie atomowe komórek nowe kody informacyjne. I tak, jak twierdził Bruce Lipton podarować sobie odświeżony fantom na kolejne lata  ziemskie….

 

12231260_1649141211991863_1313712169_n

Niewdzięczna praca healera…

I co z tego, że kolejna osoba, która odważyła się przyjść po „ostatnią deskę ratunku” otrzymała pomoc i konkretny rezultat ku kolejnemu zdziwieniu lekarzy, skoro takich „odważnych” jest oraz mniej. Czasami lepiej mieć normalne, przyziemne zajęcie i nie martwić się ani odpowiedzialnością za cudze życie ani jego problemami, gdyż są one niewspółmierne do przełożenia na egzystencję uzdrowiciela, który przecież też musi z czegoś żyć, opłacić daleką podróż i wszelkie koszty związane z pobytem w innej rzeczywistości.

Dlatego z obrzydzeniem czasami oglądam te wszystkie tłuste spasione brzuszyska klerykałów, powołujących się na duchowość, którzy bez żadnej odpowiedzialności za słowa egzystują w dobrobycie kompletnie na nie zasłużywszy…

Z pogardą spoglądam na limuzyny ważnych profesorów, którzy na dzień dobry biorą tyle za wypisanie recepty czegoś tam, co i tak nie pomoże, podczas, gdy uzdrowiciel musi się solidnie napracować aby uzdrowić jednego „odważnego” człowieka, który mu zaufał. Niesprawiedliwe? Gdyby ktoś zapytał Marvina, czy chciałby to robić, co robi od ponad 30 lat, on odpowiedziałby nie, już nie. Żałuje, że nie został muzykiem, ale tamte lata młodości ciężkie i biedne nie dawały mu wyboru.

Ludzie są zmienni i pełni egoizmu i przykro żyć z przeświadczeniem, że trzeba tkwić w ich uzdrawianiu aż do końca ostatniego „odważnego”. Czasami, bardzo rzadko dowiadujemy się o czyimś wyzdrowieniu, tak przy okazji osoby poleconej, która wspomni kogoś, kogo my już nie pamiętamy. Miłe zaskoczenie, ale i zawód, dlaczego ta osoba sama nie zadzwoniła i nie poinformowała nas aby Marvin miał chociaż tę namiastkę nagrody, że jego energia dała komuś nadzieję i ta nadzieja w pełni się zrealizowała.

Totalne lekceważenie. I tak na dobrą sprawę to Marvina mogło by już w Polsce dawno nie być i po 17 latach pobytu w tym naszym „kochanym” kraju nikogo to nie obchodzi. Cóż każdy z nas jest tylko pionkiem egzystującym na jakimś wybranym przez siebie planie i przez to innych też traktujemy instrumentalnie… Tylko, że ludzie ducha pionkami na pewno nie są…

12745551_1722685677975435_2455742036200011579_n