Bez kategorii

Cały ten materializm Wodnika…

Ostatnie miesiące ujawniły, jak bardzo ludzkość zajęta jest prozą życia, zatopiona po uszy w materialnych problemach i rekwizytach tej nowej epoki Wodnika. Zamiast duchowości pojawił się transhumanizm oparty na nowych, zabójczych dla Ducha technologiach. Wmawia się ludziom, że to ich przyszłość, że wszystko można rozwiązać za pomocą nowych wynalazków, które stają się rewolucją naukową dla przyszłego człowieka nowej ery. Wrogowie ludzkości dzień po dniu zabijają w ludziach ich dusze, a oni nawet tego nie widzą. Chociaż są takie chwile, że coś przeczuwają zwłaszcza kładąc się spać.

W szpitalach chorzy są pooblepiani czujnikami aparatur, które mają za nich żyć, a większość lekarzy robi to, co im każe nadrzędność, bo inaczej pozbawią ich pracy. A więc przyszło nam żyć w czasach ostatecznych, które nie mogą skończyć się dobrze. Dzień po dniu samoloty na naszym niebie obsypują wszystko dookoła aluminium, barem i innymi toksykaliami abyśmy coraz bardziej chorowali, wytracając naszą wodzoną odporność. Te opryski mają głównie na celu pozbawienia za pomocą nanocząsteczek tych toksyn oślepienia nas intelektualnie, a przede wszystkim duchowo. Po to, abyśmy nie byli świadomi, jakie zbrodnie oni popełniają, ukrywając na przykład cudowną wiedzę, którą przekazał nam Nicola Tesla.  Tak, geoinżynieria  znajdująca się w łapach wrogów człowieczeństwa przetwarza nam świat znany i do 198or. bezpieczny. Ludzie umierają na potęgę, co widać na cmentarzach, ale o to właśnie im chodzi, bo dla nich jest przeludniony cały nasz glob, a zwłaszcza biały człowiek jest solą w oku określonej nacji.

Czy nie ma już ratunku? Czy ludzkość nie przebudzi się i wyzwoli z tego jarzma, w którym tkwi po uszy? Czy też do końca zrobią z nas zombie…

Obudzić w sobie Ducha może każdy, ale nie każdy jeszcze o nim pamięta zajęty oglądaniem monitorów swoich zabawek i zajęty w niewolniczym kieracie zarabiania na nie. Tak, ludzkość dała się po prostu udupić omamem kolorowego z pozoru życia. Wszystko w kredycie przerabiali Amerykanie, a dziś większość z nich to bezdomni, bo tak działa ten system. Może dopiero teraz dowiedzieli się nie mając już nic, że jest też inne, prawdziwsze życie nieniewolnika, a wolnego Ducha, bo śmietnik rzeczy przerósł już możliwości tej planety.

A przecież czas Wodnika, to czas wzrostu Ducha nad materią! Uzmysłowienie sobie jakie on może dawać możliwości, kiedy uruchamia się w sobie moc nad zmysłów, przecież układ nerwowy każdego z nas jest bardzo wyczulony i ma ogromną zdolność odróżniania tego, co wspiera życie, od tego, co je niszczy, a jednak… Miłość została zastąpiona wampiryzmem duchowym nowego człowieka zombie. Czystej miłości praktycznie już nie ma, tonie bez reszty w materialnym ścieku. Tak, wszyscy jesteśmy winni, bo pozwoliliśmy sobie na to niszczenie nadziei we własne dobro…  

Na zakończenie tego roku…

Zadzwoniła p. Bożena z Opola ze wspaniałą wiadomością. Polip, który dręczył ją w żuchwie kilka miesięcy zniknął po dwóch zabiegach u Marvina. Specjalnie zrobiła tomografię. Jakże dziwiła się jej lekarz, która z niedowierzaniem wypytywała ją o leki. Bożena nie wyjawiła swojej tajemnicy, bo teraz okazuje się, że wszelcy uzdrowiciele nie są mile widziani przez tych, którzy leczą całe życie i nie mogą oczywiście wyleczyć, gdyż inaczej skończyłyby się szybko ich źródła finansowania. Postawy ludzkie są tak różne, że nie sposób ich komentować. Niewiara się rozszerza, przynajmniej w Polsce, ale to już nie nasz problem…

Transformacja, czym jest…

Aby przejść transformację, trzeba przede wszystkim dokonać zmiany sposobu postrzegania rzeczywistości. Sposób, w jaki tłumaczymy sobie świat musi zostać gruntownie zrewidowany. Nie można dalej przetwarzać informacji tak, jak dotychczas, próbując desperacko prześcignąć czas. Potrzebna jest nowa metodologia, która pozwoli naturalnie przeskoczyć na wyższy poziom percepcji. Ta zmiana wymaga stworzenia siatki nowych połączeń w mózgu, nowych sposobów odczuwania i poznawania świata oraz zrozumienia, że w istocie nasz „mózg” składa się z serca, ciała, komórek, a nawet z otaczającego nas pola energetycznego. Nasze narządy zmysłów są o wiele bardziej wrażliwe, niż sobie wyobrażamy.
Proces transformacji składa się z szeregu pojedynczych zmian i na pewno nie jest bolesny, chyba że ze strachu lub niewiary będziemy blokowali nurt Przepływu. Zwiększona częstotliwość na świecie innym powinna zwiększać również naszą percepcję, by można było zajrzeć pod powierzchnię materialnego świata i ujrzeć w przebłyskach na początku niematerialną rzeczywistość świadomości i energii. Wejście w świat niematerialny jest pierwszym dużym krokiem w procesie transformacji.
Nasz zwyczajny dzień to mycie zębów, śniadanie, słuchanie najbliższych na ludzi, konfrontacje ze współpracownikami, pamiętanie o zakupach, oglądanie telewizji lub czytanie książki przed snem. Łatwo jest się zapomnieć w tych detalach życia dnia codziennego i uciekać od myślenia, że gdzieś tam w głębi czai się jakieś drugie dno. Niemniej jednak, całkiem blisko istnieje równoległa rzeczywistość wewnętrzna. I tylko gdy pamiętamy o medytacji, modlitwie, błogosławieniu i oddawaniu czci naturze albo gdy stoimy w ogrodzie, w parku, patrząc cud natury lub na nów księżyca i gwiazdy pogłębiamy swoje ja i przechodząc poza materialną rzeczywistość doznajemy mistycznej jedności z tym, czego już nie da się opisać słowami.
Musimy więc wejść w świat wewnętrzny, by się zmienić. Dlatego tak ważna jest intuicja, gdyż to ona właśnie podpowiada jak poznawać ten niematerialny świat i jak się w nim poruszać. Bo w świecie świadomości i energii nie stosuje się logicznego myślenia. Tam doznaje się, odczuwa i bezpośrednio poznaje ten inny świat. Tam stapiamy się z tym, czego doświadczamy. Za pomocą intuicji odkrywamy zasady jedności ze światem i uczymy się, jak funkcjonować w jednolitym polu lub nieskończonym morzu świadomości i energii. Wszystkie koncepcje, środki i wymiary są osiągalne i dostępne w jednolitym polu, więc nasza świadomość może się rozszerzać w nieskończoność, bo w niematerialnym świecie wszystko jest połączone i wszystko wzajemnie się wspiera.
Ostatecznie też będzie można odnajdywać się w obu tych światach, materialnym i tym nie. To tak jakbyśmy siedzieli na bujanym fotelu lub huśtawce będąc trochę na dole i trochę na górze. A przecież te oba te światy są jednym i tym samym światem tylko jakże różnie odczuwalnym, ale wzajemnie na siebie oddziałowującym. Najważniejsze jest to, aby być na stałe zakorzenionym w centrum tej danej chwili bez uciekania w przyszłość lub przeszłość. Separacja czasu nie istnieje! One są także jednym, zawartym w tym samym punkcie. Wystarczy po prostu nie myśleć liniowo, a geometria percepcji naturalnie ulegnie zmianie.
KAŻDA NIEMATERIALNA ZMIANA W POSTRZEGANIU ŚWIATA POWODUJE TAKĄ SAMĄ ZMIANĘ W ŚWIECIE FIZYCZNYM, W MÓZGU, W CIELE ORAZ W CODZIENNYM ŻYCIU – A WSZYSTKO DZIEJE SIĘ JEDNOCZEŚNIE.

 

1966673_1564103047155458_6400334580315583738_n

Uzdrawianie poprzez miłość czwartej czakry serca.

Opakowanie ciała energetycznego, składającego się z wielu warstw, /a którego nasze zmysły nie rejestrują/, czyli ludzkie ciało jest coraz częściej narażone na choroby obecnej, schyłkowej coraz bardziej cywilizacji. Jest ono bowiem najczęściej zupełnie oddzielone od wibracji swojego prawdziwego ja, jaką jest dusza. Bełkot i hałas matrixa, w którym przyszło nam żyć jest bronią przeciwko ludzkiej ewolucji utrzymywanej w ciągłym strachu i niepewności jutra. I jest to robione celowo, gdyż wrogowie ludzkości wiedzą, że to, co się dzieje z ciałem fizycznym automatycznie oddziałuje na ciało energetyczne.
Już od pradawnych lat znając tę zależność i wiedząc, że człowiek ma ciało astralne, tzw szamani wykorzystywali tę wiedzę w różnych celach między innymi do leczenia wielu chorób. To właśnie od nich poznaliśmy techniki samoleczenia, dźwiękoterapii, hipnozy czy aromaterapii. Ale dopiero Jezus pokazał jak działać może ludzka energia na chore organa drugiego człowieka. Posiadał on ogromną wiedzę na temat budowy świata, dlatego nauczał o zmartwychwstaniu /reinkarnacji/ oraz energii Miłości, z której wszystko jest zbudowane. Ta energia jest skumulowana w czwartej czakrze, czakrze serca łączącej ducha z ciałem fizycznym. Swoją pracą ukazał ludziom w praktyce, że za pomocą tej energii wszystko jest możliwe. Powtarzał bardzo często, że „bóg” (energia Kreacji)jest jedna i mieszka w naszych czakrach serca, a nie w kościołach czy innych budowlach stworzonych przez człowieka. Mówiąc to, chciał uświadomić ludziom potęgę umysłu i wiary.
Celem tych nie inwazyjnych terapii jest dotarcie do naszej podświadomości, a co za tym idzie doprowadzenie ciała energetycznego do stanu równowagi. I właśnie ten balans jest tym wymarzonym zdrowiem. Gdy uświadomimy sobie, że ciało astralne jest energią wtedy o wiele łatwiej jest oddziaływać świadomym umysłem na stan fizyczny. To proste, gdyż ciało – umysł to wielki komputer. Jednak wiele osób nie zdaje sobie sprawy, jak silnym generatorem i odbiornikiem fal jest nasz umysł.
Natomiast większość ludzi słyszała już o centrach, skupiskach własnej energii zwanych czakrami, których w ludzkim ciele jest sześć, a siódma znajduje się nad głową. Energie te są rozprowadzane poprzez swoiste kanały zwane meridianami i kiedy one zostają poblokowane jest to oznaką zbliżających się zatorów na planie fizycznym. Akupresura chińska potrafi te kanały odblokowywać, a jest tych punktów w układzie nerwowym przeszło 800, nakłuwając je igłami. Natomiast akupresura pobudza odpowiednimi ćwiczeniami oddechowymi na bazie specjalnych ćwiczeń fizycznych te obszary ciała, które są zablokowane. Jednak żywą energię dostarczyć może dopiero drugi człowiek, którego jego własne biopole potrafi rezonować z chorym organizmem. Ta bioenergia, jak ją się najczęściej nazywa jest żywą, inteligentną energią rządzącą się własnymi prawami. Jest to energia w czystej postaci, z której my wszyscy żyjący jesteśmy zbudowani. I właśnie poprzez dotyk następuje jej przekaz w te miejsca, które uzdrowiciel uznaje za zimne /pozbawione ciągłości przepływającej energii/. .

 

1424430_879076182105265_4394856217220744537_n

„Widzieć” znaczy dekodować…

„Prawdziwi naukowcy z Rosji dokonali pewnych wyróżniających się badań, które potwierdziły, że DNA jest odbiornikiem-nadajnikiem informacji i że może tworzyć namagnetyzowane , by komunikować się z rzeczywistościami leżącymi poza tym, co postrzegamy jako czas i przestrzeń. Biofizyk i biolog molekularny Piotr Gariajew i jego zespół badaczy odkryli, że DNA pełni nie tylko funkcje genetyczne. Bierze ono również udział w przechowywaniu danych i w komunikacji oraz jest nadprzewodnikiem, który może przetwarzać ogromne ilości informacji bez utraty energii w formie ciepła. Udowodniono, że można przeprogramować DNA za pomocą słów i częstotliwości, ale w końcu słowa też są częstotliwościami. Wszystko jest w naszej rzeczywistości. Odkryli, że DNA można uleczyć słowami i wibracjami; ale jak mogłoby być inaczej, skoro jest ono nadajnikiem – odbiornikiem, który można zharmonizować lub zniekształcić przez naturę otrzymywanych informacji?
Rosyjska grupa badawcza podczas jednego z eksperymentów przekształciła embrion żaby w embrion salamandry drogą transmisji wzorców informacyjnych DNA salamandry. Potencjał do leczenia za pomocą genetyki falowej bez leków i chirurgii jest nieograniczony, więc system kontroli zrobi wszystko, by tłumić tę wiedzę dla swych własnych, niecnych celów. To, że możemy uzdrowić samych siebie, komunikując się ze swoim własnym DNA z użyciem Świadomości jest już oczywiste. Oprócz tego rosyjscy naukowcy /których nota bene władze szybko zespół rozwiązały po tym odkryciu/ stwierdzili, że to rozumienie DNA jako nadajnika-odbiornika może wytłumaczyć zjawisko intuicji, jasnowidzenia, telepatii, spontanicznego uzdrawiania i samouzdrawiania oraz to, w jaki sposób ludzie mogą wpływać na siebie nawzajem, a nawet na pogodę. A więc falowy poziom mózgu i struktury genetycznej dekoduje falową formę informacji w holograficzną rzeczywistość siebie samego.”
David Icke
Iluzja percepcji

I dopiero teraz można sobie wyjaśnić zjawisko uzdrawiania. Intencja jest falą myślową, która docierając do DNA chorego zaczyna przeprogramowywać te fragmenty DNA, które zostały uszkodzone. Jest to proces u każdego człowieka w różnym czasie rozłożony. I to właśnie dlatego nie zawsze od razu jest widoczny efekt, gdyż powolne przekodowanie czasami następuje dopiero po tygodniach. Wibracyjność rąk healera i jego intencja faktycznie czynią cuda, które naukowcy rosyjscy udowodnili. Jednak wszędzie już działa globalna sieć koordynowanego ucisku i podstępu, dlatego takie odkrycia są cały czas pod kontrolą. I tylko te „cudowne” uzdrowienia od czasu do czasu pojawiają się na forum, by ukazać rąbek ciągle zakrywanej tajemnicy, która tajemnicą już na szczęście nie jest!

Czasy ostateczne?

Kiedy wszystko się wokół zaburza, cały ustalony porządek świata zostaje celowo zakłócany przez wrogów ludzkości, my ludzie kierujący się przede wszystkim duchem i sercem powinniśmy się duchowo jednoczyć każdego dnia. Szkoda każdej chwili na uganianie się za materią, oglądanie i słuchanie tzw polityków. Kiedy żyjąc z dnia na dzień, biernie obserwujemy zachodzące na ziemi zmiany, nie zdajemy sobie sprawy, jak ważny jest nasz wewnętrzny obraz duszy. Czy mamy wewnętrzny spokój pomimo szalejącego na zewnątrz chaosu, czy poczucie bezpieczeństwa jest związane tylko z pracą i finansami? Czy jesteśmy wewnętrznie przygotowani na to, co w 1957r Jezus powiedział Ojcu Pio? Nasze życie jest takie kruche i nietrwałe, wiem, że każda choroba, to niemoc duszy i niespełnienie się w życiu. Pisałam i mówiłam o tym od lat i dopiero teraz lekarze podchwytują ten wątek. Chociaż najpierw musieli niszczyć takich ludzi jak dr.Hamer i wielu, wielu innych, którzy przedkładali stan ducha ponad ciało.
Duchowy uzdrowiciel też ma swoje granice wytrzymałości. Jego energia tak niewyczerpana powoli zaczyna się chować, gdyż coraz mniej wiary w ludziach, coraz większy smok ujemnych energii dookoła i coraz silniejszy opór zła tego świata. Wszyscy powoli zwijamy się niczym ślimaki do swych duchowych schronień, bo nie ma innej ucieczki, jak my sami. I chociaż na zewnątrz nasz świat powoli upada, ludzie silni w wierze czują odwrotnie, bo są dotknięci energią palca bożego. Dlatego strach jest największym naszym wrogiem, bo tracimy wiarę w samych siebie! Wszystko możemy stracić, ale nie te wnętrza, które mamy w sobie, bo to właśnie z nimi przychodzimy i odchodzimy z tego iluzorycznego świata. Teraz każdy przeżyty przez nas w spokoju dzień jest jak cenna perełka, którą zachowajmy we wspomnieniach, jako najszczęśliwsze przeżycie w łańcuchu zebranych doświadczeń, bo wkrótce może nadejść wypełniacz czasów tej cywilizacji…

Jestem taka dumna z Marvina!

16 lat wspólnego życia, różnorakich przeżyć i tych dobrych i tych trudnych przyniosło mi w darze wiarę w ludzką dobroć i uczciwość. Marvin jest człowiekiem wyjątkowym i mam do niego bezgraniczne zaufanie. Okazał ludziom tyle serca uzdrawiając ich na co dzień, że teraz po latach wspólnej pracy mogę tylko powiedzieć jedno; – Nie ma chyba takiego drugiego Uzdrowiciela. Jest skromnym, ale bardzo silnym człowiekiem. Mając tak wiele różnych kłopotów rodzinnych potrafi każdego pocieszyć i podarować nadzieję na wyzdrowienie.
Nie dorobiliśmy się żadnego majątku, nie mamy kont bankowych… Wiem, czuję, że to nasze życie jest kierowane przez Dobrą, Boską Moc, która chroni nas przed złem, dając nam tylko jasne ścieżki do przejścia.

Kiedy ktoś wraca po latach z jakimś problemem albo przysyła kogoś z rodziny bądź przyjaciół, to mam taką wielką satysfakcję, że te lata z Marvinem nie zostały zmarnowane. Teraz, z racji wielkiego zła, które zatacza nad Polską coraz większe kręgi niczym sęp, Marvin coraz częściej jest w podróży w innych krajach. Uzdrawia i niesie pomoc ludziom, których los na pewno jest o wiele lepszy od naszego. I trochę mi smutno, że nasi rodzimi chorzy nie chcą nawet słyszeć o takiej terapii pomimo tylu dowodów na wyzdrowienie. Polacy robią się coraz bardziej materialni i uzależnieni od swych coraz bezczelniejszych ciemiężycieli. I tak duchowość w narodzie zanika.
I kiedy słyszę, tak, jak przed chwilą ze słowackiej strony, że kobieta, która miała już nie dożyć tego roku ma się dobrze i kpi z tamtejszych lekarzy ogarnia mnie przygnębienie. Mała Słowacja, a ma takich wspaniałych, pełnych wiary ludzi… A co się stało z Polską? Mam chwilami wrażenie, że żyję na pustyni. Rozmawiam po polsku, ale te rozmowy są płytkie i nieszczere. Ludzie są sobie coraz bardziej obcy. Polacy tracą wiarę, a to już jest bardzo zła oznaka.

Na Filipinach bieda i kataklizmy zjednują wszystkich wobec żywiołów, pomagają sobie, a u nas jeden drugiego sprzeda za cokolwiek. Czy to taką Polskę zaplanowano 25 lat temu? Wszyscy jesteśmy połączeni w jednorodnym polu energetycznym i oddziałujemy na siebie, dlatego ktoś, kto ma silniejszą wiarę powinien być pielęgnowany i obdarzony zaufaniem. Szkoda, że coraz częściej mamy telefony z innych krajów, gdzie słowa uznania i wdzięczności nie są przez uzdrowionych ludzi blokowane. Życzę Marvinowi wiele zdrowia i szczęścia na swojej misyjnej drodze dawania chorym wiary w wyzdrowienie, choć już na innych obszarach Europy…

 

10600460_448461431963406_5694594855050594672_n

CANDIDA, a nie żadne komórki rakotwórcze…

„Liczby są oszałamiające. Blisko 8 mln osób na całym świecie umiera co roku na raka. Przewiduje się, że globalna liczba wzrośnie do 12 mln do 2030r. Każdego dnia odbierają nam nasze wolności i prawa, by „chronić społeczeństwo przed terroryzmem”, gdy wszyscy ci ludzie cierpią i umierają każdego dnia na chorobę, która jest uleczalna. Dr. Richard Day z kontrolowanej przez Rockeffelerów organizacji eugenicznej Planned Parenthood powiedział lekarzom w 1969(!); – „Możemy obecnie wyleczyć prawie każdy rodzaj raka. Informacje na ten temat znajdują się w aktach instytutu Rockeffelera, jeśli kiedykolwiek zdecydujemy, by je opublikować”. Day powiedział, że pozwalanie, aby ludzie umierali na raka spowolni wzrost ludności: „Możesz równie dobrze umrzeć na raka, jak i na coś innego”. Powiedział również, że było ich planem kontrolowanie i ograniczanie populacji poprzez medycynę, jedzenie, nowe, stworzone w laboratoriach choroby oraz utajnienie leku na raka. Ci ludzie nie mają duszy dlatego to robią, co robią. Wielka farmacja nie ma najmniejszej chęci wyleczenia raka, gdyż zarabia zawrotne kwoty na leczeniu symptomów dewastujących lekami i zabijającymi żywe komórki oraz faszerowania ludzi truciznami, takimi jak chemioterapia. Głównym celem tak naprawdę nie jest nawet pieniądz. Rodziny z linii krwi reptyliańskiej chcą, żeby ludzie cierpieli i umierali wcześniej niż powinni, stosując to jako metodę ograniczenia populacji. To właśnie dlatego, gdy ktokolwiek spoza kliki wielkiej farmacji odkrywa efektywny sposób na leczenie raka, staje się celem ataku środowisk medycznych oraz rządowych agencji. Jeden z wielu takich przypadków to włoski lekarz Tullio Simoncini (specjalista od onkologii, cukrzycy, oraz dysfunkcji metabolizmu), a przede wszystkim wspaniały i odważny człowiek, który nie ugiął się pod ogromnym naciskiem, jaki go spotkał i ciągle spotyka po tym, jak odkrył, czym jest rak i jak można sobie z nim poradzić. „Zbrodnią” Simonciniego było to, że odkrył, iż rak jest grzybicą wywołaną przez Candidę, drożdżopodobny organizm, który zamieszkuje nasz organizm, nawet u zdrowych ludzi. W normalnych okolicznościach system odpornościowy trzyma go pod kontrolą lecz gdy Candida przeistacza się w potężną grzybicę, mogą nastąpić poważne problemy zdrowotne z rakiem włącznie. Candida rozwija się poprzez zjadanie ciała swojego żywiciela za pomocą rozpuszczania go. Potrzebują twojego ciała, by się rozmnażać, gdyż nie mogą tego czynić samodzielnie. Nic dziwnego, że w przypadkach przewlekłego zmęczenia, które można przypisać przerostowi Candidy, chora osoba czuje się tak źle, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Tullio Simoncini twierdzi, że rak jest grzybiczą infekcją tejże Candidy i że wyjaśnienie konwencjonalnej medycyny, iż jest on wadliwym działaniem komórek jest błędne. Simoncini zauważył, że wszystkie rodzaje raka działały w ten sam sposób, niezależnie od tego, w jakiej części ciała się znajdowały ani jaką przybierały formę. Musiał być jakiś wspólny mianownik. Zaobserwował również, że „guzy” rakowe zawsze sa białe. A co oprócz tego jest białe? Candida. Simoncini zrozumiał, że to, co medycyna głównego nurtu uznała za rozmnażanie komórek, które wymknęło się spod kontroli – „narośl rakotwórcza” – to tak naprawdę wynik tego, że UKŁAD ODPORNOŚCIOWY PRODUKUJE KOMÓRKI, BY OBRONIĆ CIAŁO PRZED ATAKIEM CANDIDY! Wygląda to następująco;
* Candida jest zwykle trzymana pod kontrolą przez układ odpornościowy lecz gdy zostaje on osłabiony, Candida może się rozmnożyć, rozrosnąć i stworzyć „kolonię”.
* Candida w końcu kolonizuje jakiś organ i układ odpornościowy musi odpowiedzieć na to zagrożenie w inny sposób.
* Ten „sposób” TO ZBUDOWANIE OBRONNEJ BARIERY Z WŁASNYCH KOMÓREK I TAKĄ NAROŚL NAZYWAMY WŁĄŚNIE RAKIEM!!!
I teraz zobaczcie jak na zimno skalkulowano wojnę przeciwko ludzkiemu układowi odpornościowemu…
1. chemiczne dodatki do wody i jedzenia,
2. chemizację rolnictwa
3. szczepionki
4. elektromagnetyczną i mikrofalową technologię
5. częstotliwości i promieniowanie
6. chemtrails wysypywane każdego dnia na żywe organizmy planety
7. stres „współczesnego życia”…itp.

Jaką obronę będą posiadać dzisiejsze dzieci, gdy otrzymają 25 „szczepionek” i ich kombinacji, zanim osiągną drugi rok życia, gdy ich układ odpornościowy dopiero się rozwija? Oto jak rodziny Iluminatów planują masowy, długotrwały odstrzał populacji – poprzez rozbrajanie naturalnych organizmów obronnych ciała.”
David Icke

Jeszcze wspomnę tu o Dr Ryke Hamer (niemiecki onkolog), który był drastycznie gnębiony włącznie z aresztowaniami. Otóż poszedł on jeszcze dalej stwierdzając, że to właśnie potężne stresy o ukierunkowanej amplitudzie ujemnej częstotliwości uruchamiają dany obszar ciała do oddawania pola temu grzybowi. I tak na przykład na skutek nieudanych rodzinnych stosunków najczęściej są atakowane piersi u kobiet i płuca u mężczyzn. Ale to innym razem…

Jednym słowem złożona duchowa konstrukcja jakim jest człowiek to energia, której czynniki destabilizujące powodują
totalną dysharmonię aż do unicestwienia włącznie.

Medyczne oszustwo – chemioterapia „dokarmia” raka

http://eco-zen.pl/oszustwo-chemioterapii/?hc_location=ufi

Medyczne oszustwo – chemioterapia „dokarmia” raka

Plaga raka rośnie w siłę. Zabiera starców, młodych, dzieci… Diagnoza=(najczęściej)chemioterapia. A co gdy lekarstwo okazuje się być trucizną? A skuteczniejsze metody piętnowane są jako czyste szaleństwo? Najnowsze badania pokazują, że chemia to kolejna pomyłka systemu „ochrony” zdrowia… Dopóki są to rozważania czysto teoretyczne można się oburzać i wymądrzać. Gorzej gdy dotyka to kogoś bliskiego, kogoś, kto jest dla ciebie całym światem. Wtedy pewność siebie słabnie. Wybór nie jest tak jasny. Co wybierzesz? Akceptowane społecznie zabójstwo/samobójstwo, czy napiętnowaną społecznie samotną walkę o życie…
rakDiagnoza to nie wyrok.

Nowe fakty

Skuteczność chemioterapii stanęła pod dużym znakiem zapytania. Badania naukowców z Fred Hutchinson Cancer Research Center w Seattle, w stanie Washington, wykazały, że stosowanie chemioterapii przyczynia się do rozwoju guza i może powodować kolejne przerzuty. „Jedyna najlepsza metoda” zamiast leczyć, szkodzi pacjentom…

Odkrycie to jest niezwykle szokujące. Chemioterapia jest sama w sobie agresywna, zabija zarówno komórki rakowe, jak i zdrowe prowadząc do osłabienia chorego i ogólnego wyniszczenia organizmu. Wmawia się nam jednak, że jest to konieczne, aby osiągnąć pozytywne rezultaty. Poświęcenie idzie jednak na marne…

Naukowcy z Seattle badali dlaczego komórki rakowe w warunkach laboratoryjnych reagują na chemię prawidłowo, natomiast gdy stosuje się ją u pacjenta już tak się nie dzieje. Przypadkowo odkryli, że chemioterapia mobilizuje zdrowe komórki do uwolnienia białka, WNT16B, które karmi komórki nowotworowe i w konsekwencji przyczynia się do rozwoju choroby. Dodatkowo trwałemu uszkodzeniu ulega również DNA zdrowych komórek.
Nie-efektywność chemioterapii

Badania te tłumaczą jednocześnie częstą tendencję przy leczeniu raka – dlaczego po początkowej poprawie (zmniejszeniu guza), następuje nagłe pogorszenie.

Jak wyjaśnia współautor badania Peter Nelson z Fred Hutchinson Cancer Research Center w Seattle, Washington: „WNT16B, gdy jest wydzielane, współpracuje z okolicznymi komórkami nowotworowymi powodując ich wzrost, rozprzestrzenianie się i co najważniejsze oporność na dalsze późniejsze leczenie – i dodaje – Nasze wyniki wskazują, że uszkodzenie łagodnych komórek, może prowadzić do zwiększenia się tempa wzrostu guza.”
Lekarze ślepi na fakty

Opublikowane w czasopiśmie Nature Medicine, wyniki badań, zostały niestety zignorowane przez główny nurt społeczności naukowej. Chemioterapia i zabieg chirurgiczny to dwa najczęściej stosowane zabiegi, a w wielu krajach jedyne legalne (sic!).
Badacze, próbują zrobić „dobrą minę, do złej gry”, twierdząc, że odkrycia te otwierają drogę do badań nad nową, ulepszoną terapią, np. poprzez wykorzystanie przeciwciał do WNT16B w połączeniu z chemioterapią.

Prawda niestety jest taka, że ulepszona terapia póki co nie istnieje, a na dzień dzisiejszy chemioterapia bardziej szkodzi niż pomaga, o czym nie dowiemy się od lekarza, który wskaże, że jest to jedyny skuteczny sposób postępowania z rakiem.

Jak podsumował to dr Raghu Kalluri, autor podobnego badania, opublikowanego rok wcześniej w czasopiśmie Cancer Cell „Bez względu na to jakie manipulacje wykonujemy przy nowotworze, mogą one doprowadzić do namnażania komórek nowotworowych i kolejnych przerzutów, i to jest właśnie to, co w ostateczności zabija pacjentów.”

Skoro chemioterapia okazuje się być, nie dość, że bezwartościowa, to jeszcze wyniszczająca i szkodliwa dla pacjentów, każdy kto będzie chciał naprawdę wyzdrowieć, będzie musiał sięgnąć po alternatywne metody leczenia. W ten sposób organizm nie spustoszony działaniem chemii, ma większe szanse na wyzdrowienie.
Rak i biznes

Paradoks polega na tym, że szkodliwa chemia jest uznawana za jedyne lekarstwo i dobrodziejstwo współczesnej medycyny, z kolei jakiekolwiek inne metody nazywa się szarlataństwem i naciąganiem naiwnych chorych… Chemioterapia jest jednoznacznie promowana przez publiczne systemy ochrony zdrowia, a przy tym bardzo kosztowna. Inne metody są w wielu krajach nielegalne lub jak w Polsce, „praktycznie” nielegalne.

Niestety badania (konwencjonalnej medycyny!) wykazują, że jest dokładnie odwrotnie. Mimo tego chemioterapia, choć szkodliwa, nie może zostać strącona z piedestału, gdyż poprzez olbrzymie ceny leczenia napędza wielki farmaceutyczny rako-biznes kosztem życia, zdrowia i szczęścia milionów pacjentów i ich rodzin. Ostatnio powstały także oferty ubezpieczyli, którzy jak mniemam dostrzegli w tym także możliwość zarobku (http://rakowiwspak.pl).
Alternatywne metody leczenia raka

W Polsce również, w odpowiedzi na raka pacjent otrzymuje chemię lub zabieg chirurgiczny. Zawsze można jednak poszukać alternatywnych metod, nawet poza granicami naszego kraju. Są to przeważnie terapie nieinwazyjne, które zamiast zabijać raka wraz z pacjentem, ukierunkowane są na maksymalne wzmocnienie układu odpornościowego i całego organizmu.

Do najbardziej popularnych i skutecznych należą m.in. terapia Gersona (opierająca się na specjalnie dobranej diecie antyrakowej i oczyszczaniu organizmu) oraz podawanie wysokich dawek witaminy C i witaminy D.

Dla wielu metody te wydają się śmieszne i mało wiarygodne. Jednak podczas gdy chemia mobilizuje zdrowe komórki do dokarmiania raka, metody naturalne (tj. terapia Gersona) robią coś odwrotnego, dają siłę chorym komórkom do odnowy i zdrowym do wsparcia tej walki. Dostępne są statystyki pokazujące iż skuteczność tych metod przewyższa sukcesy metod konwencjonalnych. Niestety wybór tej drogi wiąże się nierzadko z ostracyzmem społecznym. Jednak gdy masz do wyboru życie lub akceptację otoczenia, może warto zastanowić się czy konformizm jest najlepszą drogą?

Są „żywe dowody”, również w Polsce, że metody takie jak terapia Gersona są skuteczne, że są drogą do nowego życia w zdrowiu i radości. Są też pełne oddziały umierających dzieci, dla których chemia jest jedyną nadzieją i wyrokiem śmierci… Czy musi tak być??

Uwaga! Powyższy tekst jest tekstem autorskim powstałym w oparciu o materiały źródłowe. Nie stanowi on porady, ani zalecenia. Nie zastępuje porady lekarskiej!

txt.EcoZen

fot. freeimages.com

źródła:

http://www.nydailynews.com/life-style/health/shock-study-chemotherapy-backfire-cancer-worse-triggering-tumor-growth-article-1.1129897

http://www.naturalnews.com/038811_chemotherapy_tumor_growth_fraud.html

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC367797

A WIĘC CZARNE NA BIAŁYM! JEST DOWÓD OSTATECZNY!

a32ee7a4c6b9ecb92e9f69f7159c46b9

Wyniki badań wody prowadzonych od wielu lat przez japońskiego naukowca Masaru Emoto wykazały niezbicie, że woda magazynuje uczucia i stany świadomości. Wiadomości na ten temat podaje książka „The Message from the Water” („Wieści z wody”) Masaru Emoto (tytuł niemiecki: „Die Botschaft vom Wasser” – „Posłannictwo wody”). Prace japońskiego naukowca dotyczyły m.in. badania stanu, zachowań, ułożenia cząsteczek itp. wskaźników wody poddawanej działaniu np. muzyki, słowa mówionego, pisanego, zanieczyszczeń.

Jedna z metod badawczych polegała na obserwacji skutków tych działań na sposób zamarzania wody. Okazało się, że woda pozbawiona zanieczyszczeń (czysta) zamarza tworząc wspaniałe kryształy – gwiazdki jak płatki śniegu. Ktoś może powiedzieć: i co w tym dziwnego? Przecież tak właśnie zamarza woda – w postaci przepięknych kryształków – „gwiazdek”, z których żadna nie jest podobna do innej. Otóż dziwne jest to, że woda zanieczyszczona nie tworzyła takich wspaniałych form po zamarznięciu – tworzyła chaotyczne, nieuporządkowane struktury. Pojawił się więc pierwszy kontrast. Z podobnymi kontrastami Masaru Emoto spotkał się, kiedy na jednej probówce z czystą wodą przyklejono karteczki z napisami: „miłość”, „dobroć”, „kocham cię”, „anioł”, „dusza”, „dziękuję”, „Matka Teresa” itp., a na drugiej „nienawiść”, „Hitler”, „diabeł”, „ty głupku!”, „robisz ze mnie idiotę! zabiję cię!”.

Woda poddawana wpływowi „dobrych” słów zamarzała tworząc przepiękne struktury krystaliczne, natomiast woda, którą poddano działaniu „złych” słów zamarzała tworząc struktury pełne bałaganu i nieuporządkowania. Od razu zastrzeżenie: okazało się, że rodzaj języka (angielski, japoński, niemiecki itd.) nie odgrywał tu żadnej roli.

Zdjęcia kryształów lodu powstałych z wody poddanej działaniu różnorodnych informacji przedstawiono m.in. w książce, o której była wcześniej mowa. Z niej właśnie oraz ze stron internetowych Masaru Emoto pochodzą ilustracje przedstawiające kryształy wody przedstawione dalej. Każdy z tych kryształów daje się reprodukować i za każdym razem będzie posiadał taką samą postać, co dotyczy również różnorodności form kryształów.

Niesamowite efekty obserwowano, kiedy dwa naczynia z gotowanym ryżem poddawano oddziaływaniom podobnych słów – tym razem wypowiadanych przez dłuższy czas przez grupy 500 osób. Ryż poddawany działaniu „złych” słów w krótkim czasie pokrył się pleśnią i zgnił, natomiast ryż poddawany działaniu „dobrych” słów zachowywał swoje właściwości bez zauważalnych zmian organoleptycznych.

Innym przykładem zaskakującego skontrastowania wyglądu lodowych struktur było poddawanie czystej wody zawartej w dwóch probówkach wpływom muzyki: w jednym przypadku muzyki Mozarta, ludowej lub typowo relaksacyjnej, a w drugim przypadku – muzyki typu heavy metal. Od razu zastrzeżenia: sam lubię ostrego rocka, ale lubię również inne rodzaje muzyki, więc preferencje muzyczne nie mają tu nic do rzeczy.

„Muzyka jest wibracją. Jeśli poddamy wodę jej działaniu, to struktura krystaliczna wody zmieni się. Dlaczego w ludzkiej naturze leży komponowanie muzyki? Czy nie jest tak, że muzyka reguluje nasze wibracje zniekształcone różnorodnymi wydarzeniami, traumatycznymi przeżyciami? (…) Jestem pewien, że muzyka jest raczej formą uzdrawiania niż sztuką. (…). Poprzez krystalizację woda uświadamia nam, że może działać jak lustro obijające ludzkie myśli. Woda ma zdolność pokazania nam tego, czego nie możemy słyszeć. Ta sama woda przepłwa przez nasze ciała i odżywia wszelkie życie na Ziemi. Zamrożone kryształki wody niosą więc uniwersalne przesłanie. Co woda chce nam powiedzieć przez krystalizację? Wszystko, co jest zestrojone z Matką Naturą objawia się jako piękne, sześciokątne struktury, a to, co nie jest – nie. Myślę, że są to te wieści, które woda chce nam poprzez siebie przekazać.” (Masaru Emoto).

Postępując w podobny sposób, jak opisano poprzednio, stwierdzono negatywny wpływ telefonu komórkowego na wodę (umieszczając „komórkę” w bezpośrednim styku z naczyniem zawierającym czystą wodę). Okazało się, że można częściowo zniwelować „złe” oddziaływania „komórki” na wodę poprzez naklejenie na naczynie kartki z „dobrymi” słowami na niej wypisanymi. Jeszcze innym niesamowitym doświadczeniem była wspaniała krystalizacja przy zamarzaniu brudnej wody pobranej do badań z rzeki zanieczyszczanej ściekami i poddanej godzinnemu oddziaływaniu modlitwy. To tak, jakby modlitwa miała moc oczyszczania wody.

„Woda ciągle intrygowała naukowców swoimi anomalnymi właściwościami. W końcu na granicy XXI wieku główna tajemnica wody została wyjaśniona. Okazało się, że woda składa się z supermolekuł, tzw. klastrów lub komórek charakteryzujących się molekularną heksagonalną strukturą. Struktura ta zmienia się, jeśli na wodę będziemy oddziaływać w różnorodny sposób – chemicznie, elektromagnetycznie, mechanicznie i …informacyjnie. Pod wpływem takich działań molekuły potrafią przebudowywać się i w taki sposób zapamiętywać każdą informacje. Fenomen pamięci strukturalnej pozwala wodzie wchłonąć w siebie, przechowywać i wymieniać się z otaczającym środowiskiem danymi, których nośnikiem są barwy, myśli, muzyka, modlitwy lub zwykłe słowo. Wygląda w takim razie na to, że każda żywa komórka zawiera wszelką informację o całym organizmie, każda molekuła wody potrafi wchłonąć w siebie informację o całym planetarnym systemie.” (prof. Paweł Goskow, „Mir wody”, www.eko.co.ua).

Można więc przygotować, zaprogramować wodę z zadaną informacją uzdrawiającą. Każdy człowiek jest w stanie celowym, mentalnym oddziaływaniem zmienić energetyczne parametry wody. Naukowcy ustalili, że ludzkie słowa kształtują tzw. solitony (z ang. – „samotnik”). Solitony stanowią szczególną postać ruchu falowego, samopodtrzymującą się falą o niezmiennym kształcie i rozmiarze, może oddziaływać na materię, ponieważ w pewnym sensie zachowuje się jak cząstki. Są użytecznym nośnikiem informacji.

Solitony powstają w efekcie interakcji tzw. fononów wyswobodzonych przy zetknięciu się elektronów z fotonami, wskutek czego przenoszą dalej drgania, czyli informacje. Drgania te posiadają ogromne znaczenie dla procesów życiowych organizmu ponieważ nie tylko przenoszą informacje, ale transportują także energię. Drganiami solitonów są np. impulsy nerwowe.

Każda rzecz, każda istota w Kosmosie wibruje, drga. Wibrują elektrony, wibrują atomy, drży liść na drzewie, drgają krople wody w strumieniu wywołując drgania powietrza, które odbieramy jako szmer wody, bije w końcu nasze serce. Dlaczego wszystko wibruje, drga, przesyła energię w przestrzeń? Ponieważ każda rzecz, każda istota nosi w sobie wbudowaną energię, dzięki której wysyła swój sygnał na cały Wszechświat niczym operator radiowego nadajnika tęskniący za kontaktem z innymi istotami. Każda myśl, jaką kiedykolwiek mieliśmy, każde słowo, które kiedykolwiek wypowiedzieliśmy, każdy uczynek, jaki kiedykolwiek popełniliśmy zabarwia ten sygnał i kształtuje energię, jaką wysyłamy. Każda komórka, każdy organ naszego ciała ma swoje wibracje i swój ton. Żywe komórki mogą wydawać dźwięki i je pochłaniać.

Pod wpływem dźwięku – czyli fali akustycznej – dochodzi do powstawania zjawiska sonoluminescencji. Jest to zjawisko powstawania fal świetlnych w cieczach poddawanych działaniu dźwięków (zwła-szcza ultradźwięków). Działając więc na ciało, czyli wodę, dźwiękami powodujemy emisję fal EM wewnątrz naszych organizmów. Jaki wpływ ma ta emisja na nasze ciała? A któż to dzisiaj wie? Możemy mówić tylko o skutkach – o czym będzie mowa dalej. Skutki mogą być wyjątkowo negatywne, ale też i wyjątkowo pozytywne – w zależności od rodzaju dźwięku.

Ron Sekley z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley wykazał, że DNA działa jak antena zarządzająca rozwojem komórkowym. Podstawową funkcją DNA jest więc emisja i dobieranie fotonów – czyli światła oraz fononów – czyli dźwięku. Jest istotne, jaki rodzaj światła i jaki rodzaj dźwięku dociera do helis DNA i jaki jest później emitowany. Woda zawarta w każdej komórce i w DNA jest źródłem słabego promieniowania elektromagnetycznego w postaci emisji tzw. biofotonów. Emisja ta ma parametry fal milimetrowych. Okazuje się, że najbardziej uporządkowane promieniowanie elektromagnetyczne ma woda strukturyzowana. W wodzie może więc zachodzić wpływ elektromagnetyczny w zakresie zmian struktury i informacji związanych z cechami biologicznymi organizmów.

Szczególnie duże zmiany w wodzie wywołują słowa, czyli fale akustyczne. Wnikając do niej w postaci solitonów budują z molekuł wody skomplikowane zespoły, rodzaj paczek falowych stanowiących porcje informacji. Woda pod ich wpływem jakby „ożywa”. Trzeba zaznaczyć, że woda, którą poddano obróbce strumieniem energetyczno-informacyjnym ma lepsze parametry od najlepszej nawet wody strukturyzowanej przemysłowo, ponieważ obróbka jest prowadzona z uwzględnieniem indywidualnych parametrów energetycznego pola człowieka, z uwzględnieniem konkretnych naruszeń struktury jego pola i całokształtu fizycznego.

„Na wodę można wpływać różnymi oddziaływaniami zmieniając jej strukturę. Może ona, podobnie jak na magnetycznej taśmie, zanotować wszelkie informacje. Zrozumieliśmy, że energetyczne ciało człowieka, jego aura, wpływają na wodę zmieniając jej właściwości.”(prof. P. Goskow, „Uczeni dokonali pomiarów duszy”, G.B. Telnow, 2006 r., www.viperson.ru).

Przygotowana indywidualnie uzdrawiająca woda posiada zespół pozytywnych charakterystyk i komplet właściwości niezbędnych do uzdrawiania konkretnej osoby, ze wszystkimi jej przypadłościami. Zrozumiałe, że taka woda będzie skuteczniej odbudowywać pracę układów funkcjonalnych, narządów, tkanek i komórek organizmu, jak również delikatnych struktur biegunowych tej osoby, dla której została przygotowana.

Według prof. S. Zenina jest możliwe, że ludowi znachorzy, uzdrowiciele, szamani, plemienni czarownicy mogą mocą swoich myśli wpływać na stan wody zmieniając jej elektroprzewodnictwo i inne właściwości. Naukowiec uznał, że istnieje po prostu czwarty stan wody – oprócz fazy stałej, ciekłej i gazowej – stan fazy informacyjnej (o czym już wspo-minaliśmy). Pozwala on zapisywać, przechowywać i przekazywać wszelkie informacje chemiczne, fizyczne i biologiczne. Jednocześnie S. Zenin stwierdził, że istnieją dwa typy pamięci wody:

· pierwotna,

· długoterminowa.