Medycyna Wibracyjna

Pani Wanda….

Miałam już nie pisać, ale zadzwoniła dziś pani Wanda, żeby mi powiedzieć, że po tamtym jednym zabiegu u Marvina zniknął jej guzik w piersi. Właśnie odebrała wynik USG. Jako jedyna z nielicznych osób powiadomiła mnie o tym fakcie, a ile byłych chorych nie? Nie mamy wglądu na dalsze życie osób nas odwiedzających, czasami tylko przysyłają innych, bo sami wyzdrowieli. Jednak muszę dać upust swojej i chyba Marvina goryczy, że przez 18 lat nikt o nim nie napisał, nikt publicznie nie pochwalił się swoim odzyskanym zdrowiem, tak, jakby to, co robił stawało się nie wiele znaczącym uzdrawianiem. A tyle się wypisuje o medycynie naturalnej (czyli ta akademicka jest nienaturalna, to oczywiste). Pan Zięba obecny na każdej witrynie, pokazuje siebie i swoje osiągnięcia. Jest Polakiem i może, my zaś jesteśmy w niszy, z którą oficjalne czynniki się nie liczą, choćby co druga osoba wychodziła z raka.

Może i być i taka sytuacja, że wkrótce przestaniemy w ogóle przyjmować, gdyż koszty utrzymania przewyższają dochody. Marvin coraz częściej jest poza Polską, aż któregoś miesiąca w ogóle już tu nie wróci. Bardzo blisko jesteśmy tego miesiąca… Cierpliwość ma swoje granice. Nie ma więcej takich osób jak pani Wanda i ta sytuacja może wkrótce zaważyć. Polaków ubywa w zastraszającym tempie, ale nadal nie wierzą w siebie i w medycynę wibracyjną, a więc sami na siebie wydają wyroki. Takie oto mam podsumowanie tych 18 lat współpracy z Marvinem, który udowodnił, że uzdrawianie duchowe ma sens i wielką wartość, szkoda tylko, że dla tak nie licznych Polaków.

Acha, zapomniałabym o panu, któremu po trzech zabiegach zniknął guz w mózgu, przerzut na płucach, a teraz jeszcze liczy, że Marvin wyleczy mu prostatę. Ma on 80 lat…

Szok! Ponad milion złotych koszt za granicą leczenia usuniętego glejaka!!!!

Dzisiaj krótko, bo nawet nie mam siły pisać o tym, co dzieje się na tym świecie. W wiadomościach pokazano dziecko, któremu wycięto guz, który miał być rzekomo guzem złośliwym (!). Skąd ta ich pewność, że u dziecka może być złośliwy guz? Ano stąd, że jest okazja naciągać ludzi na zbiórkę niewyobrażalnie  ogromnych pieniędzy na rzekome powstrzymanie u małego dziecka nawrotu powstawania guza na mózgu(!) Jeśli jeden usunięto, to znaczy, że go już nie ma i jedyne co trzeba zrobić to zadbanie o wzmacnianie immunologii dziecka wszelkimi sposobami, przede wszystkim energią, bo tak małe dziecko dlatego zachorowało, bo ma ją mocno uszkodzoną. Prawdopodobnie stało się to zaraz po porodzie. Brak mi słów aby określić to, co się dzieje w dzisiejszym świecie. To na pewno jest szczyt głupoty i szczyt złodziejstwa zarazem!!!

My mieliśmy takiego chłopczyka przed laty, nawet jest jego zdjęcie w galerii. Rodzice przyjeżdżali z nim wiele razy spoza Warszawy. Chłopczyk nie chodził, nie mówił, był roślinką, ale rodzice nie tracili nadziei i po każdym zabiegu u Marvina widzieli małe postępy u swojego synka. Po roku przestali przyjeżdżać i kontakt się urwał. Ale po jakimś czasie mieliśmy niespodziankę. Przyjechali ponownie. Nie wierzyłam własnym oczom, kiedy zobaczyłam chłopczyka w progu stojącego na własnych nogach… Uśmiechał się i sepleniąc lekko powiedział nam <dzień dobry>. Rodzice przyjechali z nim ponad 100km żeby tylko pokazać dziecko, które Marvin uzdrowił. Gdyby posłuchali tzw. lekarzy i zadecydowali aby dawać mu dawki chemii, dziecka już by na tym świecie nie było! A teraz o pieniądzach… Na tamten czas rodzice płacili wizyty po 50zł. Było ich może z 10, może więcej… Teraz konkluzję pozostawiam czytającym ten tekst.

Operacje bezkrwawe – temat newralgiczny nie tylko dla ludzi chorych.

qiOd jakiegoś już dłuższego czasu ta umiejętność stała się kością niezgody wśród Filipińczyków. Ci bowiem uzdrowiciele, którzy nie mają daru ich robienia sieją zawiść i ferment pośród nie wiele rozumiejących tych zawiłości ludzi. Czym jest ta umiejętność? Czy tylko pokazywaniem, że można usunąć w taki sposób, właśnie krwawy, a nie bezkrwawy ( nazwa raczej nietrafna, bo bezkrwawe są właśnie operacje fantomowe) guza czy też inny problem? Otóż nie, nie można, ale taki sposób działa na wyobraźnię i system immunologiczny człowieka szybciej aniżeli ta niewidzialna operacja bezkrwawa. Chory człowiek musi mieć wrażenie, że naprawdę odbyło się coś ważnego, coś, co doprowadzi go do zdrowia. Takie właśnie operacje nauczył się od Filipińczyków dawno temu Brazylijczyk Jan od Boga, który wiedział, jak wykorzystać taki sposób uzdrawiania. U niego krew leje się często toteż i pacjentów mu przybywa z różnych stron świata, bo marketing ma opanowany do perfekcji. Od czego to zależy? Czy tylko od widowiskowego usuwania np. kamieni z woreczka bądź nerek? Nie, nie tylko, ale przede wszystkim od spektakularnych pokazów przed całym audytorium widzów i dziennikarzy. Gdyby chciał on to robić intymnie, kameralnie w swoim gabinecie bez błysków fleszy, jak czynią to zwykli uzdrowiciele, to nie miał by takiej popularności, a przecież reklama jest tu najważniejszą. Oczywiście chodzi tu również i o efekt uzdrowienia, a ten przebiega szybciej, bo jest pod presją szerokiej widowni i wielkiego autorytetu, jaki przez te lata wyrobił sobie ten inteligentny Brazylijczyk. Żaden Filipińczyk (pomijam to oszołomów, bo takich tam też nie brakuje) nie ośmieliłby się na takie pokazy. A nie, przepraszam był jeden, prawzór wszystkich działających w Polsce, nie żyjący już  Jose Segundo. On też był dobrym biznesmenem, który umiał się dobrze sprzedać, ale skończył marnie, bo  został zastrzelony przez swojego krajana. Tak, zawiść i brak pokory często idą w parze.

Wszystkie te zawiłości poznawałam i tu, u nas w Polsce i na Filipinach, gdzie nawet kierowca taksówki podawał się za uzdrowiciela. Cóż biznes jak każdy inny twierdzili ci, których samo uzdrawianie nie wiele obchodziło, bo najważniejsze były pieniądze. Jako dziennikarka nie wiele mnie te ich animozje obchodziły dopóty, dopóki nie poznałam skromnego Marvina, czującego i myślącego podobnie jak ja. I tak, jak on uważałam, że uczciwość i prawda jest w życiu najważniejsza. Chyba musimy pochodzić z tej samej planety, bo do tej pory kierujemy się tymi samymi zasadami lecz niestety często jesteśmy wykorzystywani przez osoby sprytne, pozbawione skrupułów. Na szczęście ci ludzie, którzy zawierzyli i przeznaczenie dało im taką szansę są dowodem na prawdziwą moc Marvina, gdyż jego wiara i zawierzenie Jezusowi są niezmienne.

 

Polaryzacja naszego ciała

Organizm ludzki, podobnie jak każdy inny żywy organizm w wyniku zachodzących w nim procesów fizykochemicznych wytwarza określony potencjał energetyczny, który na zasadzie sprzężenia zwrotnego sam wspomaga z kolei te reakcje. Nasze ciało to niezwykle skomplikowana siłownia z niezliczonymi rozdzielniami, zwrotnicami i bezpiecznikami. Każda jego komórka znajduje się pod pewnym napięciem i wytwarza swoje pole magnetyczne, czyli jest spolaryzowana.

Pole magnetyczne miliardów komórek naszego ciała sumując się, powoduje polaryzację całego organizmu – granica przebiega wzdłuż kręgosłupa. Biegunowość tej polaryzacji jest uzależniona od płci. Męska polaryzacja to + po prawej stronie ciała, a – po lewej . Żeńska natomiast jest odwrotna. Jednak jak wiadomo, od każdej reguły zdarzają się wyjątki. Polaryzacja nie musi być stała, w pewnych sytuacjach może się zmieniać na odwrotną lub jednobiegunową, co nie jest wcale rzadkim zjawiskiem. Zmiana może nastąpić w wyniku silnego stresu, wypadku, uderzenia, czyli gwałtownego wzrostu napięcia psychicznego i dotkliwego bólu w konkretnym miejscu. W „podstacji” energetyzującej w tym miejscu „przepalają się wówczas bezpieczniki” i następuje blokada przepływu energii, czyli tzw. krótkie spięcie.

Nasze ciało to maszyna elektryczna pracująca na ciekłym kwarcu. Wypełnia je skomplikowana sieć przezroczystych kanalików, którymi przepływają bioprądy. Cała ta sieć energetyczna posiada punkty kontrolne, które czuwają nad prawidłowością przepływu i działają jak bezpieczniki z ciekłego kwarcu. W większości przypadków są to znane powszechnie punkty akupunkturowe i akupresurowe.

W sytuacjach awaryjnych następuje skokowy wzrost napięcia bioprądu w odpowiednim obwodzie, wtedy stosowne bezpieczniki przerywają przepływ energii, a ciekły kwarc przechodzi w postać mikroskopijnych kryształków. Nawet niewielki nacisk na taki punkt powoduje charakterystyczny ból, gdyż kryształki kłuj nasze tkanki… Po zabiegu specjalnego energetycznego masażu ból ustępuje i przepływ energii zostaje wznowiony. Skrystalizowany ciekły kwarc wchłania się do krwi i jest wydalany z moczem lub odkłada się w organizmie (kamica) i zalega w stawach, wzmagając bóle reumatyczne.

Poważniejsze awarie systemu energetycznego organizmu mogą spowodować centralną blokadę i zmianę polaryzacji na przeciwną, a nawet na jednobiegunową – dodatnią lub ujemną. Człowiek z jednorodną polaryzacją jest podatny na wszelkie choroby, robi się apatyczny, często popada w depresję, a jego organizm zaczyna szwankować.

Osoba z odwróconą polaryzacją  zwykle nie odczuwa żadnych dolegliwości i może przeżyć całe życie nic o tym nie wiedząc. Fakt ten nakłada na organizm tylko jedno może spłodzić potomstwa. Przywracanie prawidłowej polaryzacji może być obok innych istotnym czynnikiem w leczeniu bezpłodności.

Jail Kubacka

Lecznicza potęga myśli

562383_356328421095581_1016346402_n

Niewdzięczna praca healera…

I co z tego, że kolejna osoba, która odważyła się przyjść po „ostatnią deskę ratunku” otrzymała pomoc i konkretny rezultat ku kolejnemu zdziwieniu lekarzy, skoro takich „odważnych” jest oraz mniej. Czasami lepiej mieć normalne, przyziemne zajęcie i nie martwić się ani odpowiedzialnością za cudze życie ani jego problemami, gdyż są one niewspółmierne do przełożenia na egzystencję uzdrowiciela, który przecież też musi z czegoś żyć, opłacić daleką podróż i wszelkie koszty związane z pobytem w innej rzeczywistości.

Dlatego z obrzydzeniem czasami oglądam te wszystkie tłuste spasione brzuszyska klerykałów, powołujących się na duchowość, którzy bez żadnej odpowiedzialności za słowa egzystują w dobrobycie kompletnie na nie zasłużywszy…

Z pogardą spoglądam na limuzyny ważnych profesorów, którzy na dzień dobry biorą tyle za wypisanie recepty czegoś tam, co i tak nie pomoże, podczas, gdy uzdrowiciel musi się solidnie napracować aby uzdrowić jednego „odważnego” człowieka, który mu zaufał. Niesprawiedliwe? Gdyby ktoś zapytał Marvina, czy chciałby to robić, co robi od ponad 30 lat, on odpowiedziałby nie, już nie. Żałuje, że nie został muzykiem, ale tamte lata młodości ciężkie i biedne nie dawały mu wyboru.

Ludzie są zmienni i pełni egoizmu i przykro żyć z przeświadczeniem, że trzeba tkwić w ich uzdrawianiu aż do końca ostatniego „odważnego”. Czasami, bardzo rzadko dowiadujemy się o czyimś wyzdrowieniu, tak przy okazji osoby poleconej, która wspomni kogoś, kogo my już nie pamiętamy. Miłe zaskoczenie, ale i zawód, dlaczego ta osoba sama nie zadzwoniła i nie poinformowała nas aby Marvin miał chociaż tę namiastkę nagrody, że jego energia dała komuś nadzieję i ta nadzieja w pełni się zrealizowała.

Totalne lekceważenie. I tak na dobrą sprawę to Marvina mogło by już w Polsce dawno nie być i po 17 latach pobytu w tym naszym „kochanym” kraju nikogo to nie obchodzi. Cóż każdy z nas jest tylko pionkiem egzystującym na jakimś wybranym przez siebie planie i przez to innych też traktujemy instrumentalnie… Tylko, że ludzie ducha pionkami na pewno nie są…

12745551_1722685677975435_2455742036200011579_n

Marvin starcza nam na lata…

Wczoraj przyjechała do nas cudowna para z przeszłości. Wyglądali na takich, których czas nie dotyka. Piękni, kochający się ludzie. Przyjechali, bo znów chcieli naładować „swoje balony” energią Marvina na następne, kolejne lata. Schorzenia ustąpiły, ale ostatnio dały o sobie znać, więc się pojawili. Nie ukrywali, że odwiedzali innych skoro Marvina ciągle nie było, ale żaden z tych, których odwiedzali nie miał „tego czegoś”, co ma Marvin. Wiem, często słyszałam te słowa, ale to dlatego, że Marvin całe swoje życie był uzdrowicielem, miał do tego powołanie i zdolności. Zawsze tak jest, że jest Mistrz i są kopiści. To nie przechwałki, to rzeczywistość. Słowa wypowiadane przez <ludzi ducha> mają podwójną wartość…

Jest w człowieku jakaś tęsknota, której nie potrafi wyrazić inaczej jak położenie się przed drugim człowiekiem w oczekiwaniu na cud. I przeważnie taką przemianę otrzymuje… Jestem szczęśliwa, kiedy przychodzą do nas tacy ludzie, którym nie trzeba nic tłumaczyć, bo sami dobrze wiedzą i czują tą niewidzialną przestrzeń. Energia, która jest w nas i wokół nas nigdy się nie kończy, jeśli potrafimy dobrze i uczciwie z niej korzystać. Uczciwie, tzn. nie oszukując samego siebie, ale mieć w sobie to coś, co wie, że tylko taka droga daje moc i życie. Jesteśmy przecież kłębowiskiem zagęszczonej energii, która zwie się materią i jeśli dzieją się w niej jakieś zawirowania, tzn., że brak harmonii w życiu ją zakłóca tworząc tzw. choroby.    na planie fizycznym. Myśli, uczucia, emocje to są właśnie nośniki naszych albo wspaniałych sfer życia albo też rozwalających nasze energetyczne pola.

Marvin od lat nie tylko swoimi cudownym rękoma je naprawia, ale też swoim podejściem i słowem. I chociaż język filipiński nie jest nam znany, to jednak ma tę pierwotną moc dawania siły i zdrowia nie tylko fizycznego. Każde takie słowo, bądź dotyk to kulka błękitnej, zielonej lub złotej energii, która przenika do wnętrza szarego wiru, jakim jest choroba, czyli dysharmonia. Im szybciej wniknie tym szybciej rozjaśni to kłębowisko nawarstwionej ciemnej energii, która tą chorobę stworzyła. Jednak jest pewien ważny warunek; Z tą Energią należy współpracować, inaczej nawrót nastąpi szybciej niż się spodziewamy.

Miłą parę znów zobaczymy za parę lat, a może już nie?

 

wszechswiatwtwoichrekac

Dobre wiadomości od uzdrowionych ludzi

Jakże było mi miło, że w ciągu ubiegłego tygodnia pojawiło się kilkoro ludzi z naszej przeszłości, którzy do tej pory byli uzdrowieni. Jednak bezwzględny dla żyjących istot czas robi swoje wyłomy w zdrowiu, dlatego po tylu latach pojawiły się ponownie te osoby z następnymi problemami. Grupa osób z Lublina i innych miast ciągle pamiętają Marvina i choć nie miałam od nich żadnych wcześniej wiadomości o ich zdrowiu, to miło było usłyszeć te pochwały po tylu latach. Oczywiście my wszyscy postarzeliśmy się, ale zdrowiem nie każdy z nas może się pochwalić. Kłopoty dnia codziennego i stresy egzystencjonalne robią wyłomy w psychice i ludzkiej duszy. A potem także w ciele.

Już miałam wrażenie, że Polacy stracili nadzieję na wszystko, na siebie też, ale ostatni tydzień uzmysłowił mi, że ludzie są po prostu bardzo zagubieni w tym, co się dzieje obecnie z nimi. Nie zdają sobie sprawy, że trwa walka w przestrzeni energetycznej i należy być silnym jak nigdy dotąd.

Marvin jest tylko jeden jak się okazuje dla nich, bo raz uwierzyli i nie zawiedli się.  To daje nam potężnego kopa na dalszą pracę, tylko czy będziemy w stanie wygrać z ignorancją i celowym niszczeniem wszystkiego co prawdziwie duchowe? Ten proces przecież ciągle się nasila. Ale póki co możemy dalej pomagać ludziom w ich chorobach, choć w o wiele zmniejszonej frekwencji.

Wyszczególnię tutaj te problemy, z którymi Marvin zdołał wygrać w tamtym czasie. Guz na klatce piersiowej, guz na udzie, problemy z nerkami i pęcherzem, tarczyca (Hashimoto), serce (kołatanie przedsionków), a nawet zakrzepica. Migreny, kręgosłupa problemy też były niwelowane. Psychika silniejsza, bo duch wzmocniony tak działają Marvina ręce jako przekaźnika tej wysublimowanej energii.

Każdy pracuje, bo ma jakiś cel w życiu i dobrze jest je spełnić w misji pomagania innymi z otwartością serca na ludzi. Jakże łatwiej jest później spożywać swoje zasłużone posiłki, wiedząc, że innemu człowiekowi dało się przed chwilą nadzieję i pomoc. Ludzie tacy jak Marvin, którzy mają dar uzdrawiania powinni mieć szczególną opiekę, a jednak ciągle są w niszy ignorancji. Jakie to niesprawiedliwe…

1459074_1538498239727514_8362054891384653638_n

 

,

Badania przekazu uzdrawiania

<Uzdrawianie poprzez modlitwę i dotyk dłoni ma swoją długą historię. Relatywnie niedawno jednak zajęła się nim nauka. To właśnie badania naukowe potwierdzają moc uzdrawiania przez dotyk i modlitwę.

Na przykład Elizabeth Rauscher, fizyk nuklearny badała zdolność oddziaływania uznanej bioenergoterapeutki Olgi Worrell na bakterie hodowane w specjalnych zbiornikach laboratoryjnych. Olga trzymała zbiornik z bakteriami w rękach i starała się wpłynąć na ich rozmnażanie, przyśpieszając je lub opóźniając.  Później dr.Rauscher obliczyła populację bakterii by sprawdzić wpływ dotyku bioenergoterapeutki. Okazało się, że pani Worrell istotnie potrafi wpłynąć na rozmnażanie bakterii, tak, jak tego pragnie.  By utrudnić zadanie, dr. Rauscher umieściła bakterie w środowisku biochemicznym, które także opóźniało lub przyspieszało ich rozrost. Przekonała się, że dotyk pani Worrell może zneutralizować wpływ tych czynników. Przykładowo, bakterie umieszczone w środowisku zawierającym antybiotyki mają kilkakrotnie większe trudności w rozmnażaniu niż zwykle. A jednak pani Worrell kładąc dłonie na zbiornikach z narażonymi na niebezpieczeństwo bakteriami, zwiększyła w istotny sposób szanse ich przetrwania w niegościnnym środowisku.

Dalszego dowodu na poparcie tezy, że dotyk dłoni ma moc oddziaływania na cząstkowy poziom organizmu dostarczył niezwykły eksperyment Stephena Schwartza, kierownika innowacyjnej organizacji naukowej The Mobius Society. Eksperyment sprawdzał wpływ dotyku bioenergoterapeuty na strukturę cząsteczek wody. Poszczególni bioenergoterapeuci kładli dłonie na chorych pacjentach. Podczas tego zabiegu nosili specjalne rękawiczki z wszytymi zbiorniczkami z destylowaną wodą. Później przeprowadzono analizę spektrofotometryczną struktury materiału poprzez analizę częstotliwości promieni podczerwonych, odbijanych przez ów materiał. Wyniki analizy pokazały, że woda zawarta w rękawiczkach bioenergoterapeutów została zmieniona na poziomie cząsteczkowym. Energia uzdrawiania zmieniła naturę powiązań międzyatomowych tlenu i wodoru w cząsteczkach wody. Powyższe badania odnosiły się do bezpośredniego przekazu energii uzdrawiania poprzez dotyk.

Taki same rezultaty osiąga uzdrawianie poprzez przekaz myśli czy modlitwy. Wiąże się to bardzo ściśle z psychokinetyczną siłą umysłu panującego nad materią, zdolną zapanować nad chorobą. Badania te pokazują, że wyniki uzdrawiania przez dotyk i myśl nie zależą od wiary wyznawanej przez człowieka. Nie chodzi tu o efekty psychologiczne, takie jak pozytywne myślenie czy czynnik placebo. Dzięki tym badaniom przekonujemy się, że ludzie potrafią przekazać energię uzdrawiania, która wpływa na samą strukturę cząsteczek. Potwierdzają pogląd Cayce’a, że pobudzenie sił uzdrawiania wynika z natury samych sił cząsteczkowych!>

EDGAR CAYCE O Potędze Duszy

Henry Reed

12705444_1052530464813712_6966955172169802149_n

WSZYSTKO JEST ENERGIĄ!

A każdy rodzaj energii ma trzy wspólne elementy: Częstotliwość, długość fali, spektrum koloru.

Wszystko zatem jest energią; czy to stół, banan, czy twój pęcherz moczowy lub jeden z pierwiastków Mendelejewa. Na podstawie częstotliwości można stwierdzić, z jakiego rodzaju energii składa się dana rzecz. Gdy Albert Einstein udowodnił to matematycznie ( a tak przy okazji zostało to potwierdzone badaniami przeprowadzonymi przy użyciu teleskopu Hubble’a), wszystko na świecie się zmieniło. Każda gałąź przemysłu, jaka tylko przyjdzie na myśl zwróciła się ku elektronice i energii – przemysł samochodowy, przemysł telekomunikacyjny, telewizja, radio…

Ale jedyną dziedziną, która pozostała najbardziej w tyle jest PRZEMYSŁ MEDYCZNY! W szczególności medycyna zachodnia nadal kieruje się fizyką newtonowską sprzed 1905r, chociaż wiemy już, że ma ona ograniczone możliwości opisywania, jak rzeczywiście funkcjonuje świat.

„Wszystkie żywe organizmy emitują pole energetyczne” – Siemion D. Kirlian ZSRR

 

„Wszystko zaczyna się od pola energii ” – prof. dr. Harold Burr, Yale University

 

„Reakcjami w ciele rządzą kwantowe pola komórkowe” – prof. Murray Gell-Mann, laureat nagrody Nobla (1969) Stanford University.

 

” Choroby należy diagnozować i zapobiegać im przez ocenę pola energetycznego” – dr. Nauk Medycznych George Crile Sr. – założyciel Cleveland Clinic.

 

„Leczenie ludzi bez zrozumienia energii to leczenie martwej materii” – dr Nauk Medycznych Albert Szent-Gyorgyi, laureat nagrody Nobla (1937), Węgry

 

Jeśli zatem chcesz zlikwidować przyczynę problemów zdrowotnych, to musisz usunąć zaburzenia energetyczne i uporać się ze szkodliwą częstotliwością w komórkach. Coraz więcej więc ludzi odkrywa sposób na to, by przez wykorzystanie fizyki kwantowej zyskać dostęp do podświadomych informacji dla celów uzdrawiania. Cały ten mistycyzm i tajemnice uzdrawiania tłumaczy fizyka kwantowa. Jedna z kluczowych teorii fizyki kwantowej zakłada, że  w zasadzie nic nie jest niemożliwe, jeśli tylko pojawi się sytuacja, która tego wymaga.

INFORMACJE, KTÓRE PRZEMYSŁ FARMACEUTYCZNY CHCE PRZED TOBĄ UKRYĆ

A co z uzdrawianiem? Pamiętaj, to bardzo niebezpieczny teren… W latach 20 i 30 tych XXw, pewien lekarz   nazwisku Royal Ramon Rife odnosił sukcesy w leczeniu raka za pomocą  samych częstotliwości. W rzeczywistości to on odkrył, jak za pomocą jednej częstotliwości przekazywać inną. Rife dziesiątki lat przed wynalezieniem mikroskopu elektronowego, wynalazł mikroskop świetlny, który powiększał 30 000 razy… Wcześniej takie mikroskopy nie powiększały więcej niż stukrotnie. Jednakże jego błyskotliwe odkrycie było najwyraźniej zagrożeniem dla niektórych. Laboratorium Rife’a , a wraz z nim jego zapiski w tajemniczy sposób spłonęły, on zaś, jako naukowiec został fałszywie pomówiony. Jeden z najbardziej błyskotliwych naukowców XXw zmarł jako bezdomny wykolejeniec, podobnie jak Tesla…

Kod uzdrawiania

Alexander Loyd

wszechswiatwtwoichrekac